Skocz do zawartości

SIMRACE.PL używa cookies. Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące ciasteczek w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.Proszę zapoznać się z Polityka prywatności żeby uzyskać więcej informacji. Jeśli wyrażasz zgodę i nie chcesz więcej tej informacji kliknij przycisk po prawej:    Akceptuje używanie cookies
Wiadomość powitalna SIMRACE.PL
Zarejestruj się by zyskać dostęp do wszystkich funkcji strony, pytaj, czatuj, udzielaj się na forum. Po prostej rejestracji zyskasz dostęp do pełnych treści oraz kontakt ze społecznością SimRace.pl Wiadomość tylko dla niezarejestrowanych, ZAPRASZAMY!
Logowanie Utwórz konto
Zdjęcie

Competizione 2019 Championship - wrażenia z wyścigów

- - - - - online LIGA

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1
rauf

rauf
  • STEAM ID:rauf00
  • Origin ID:rauf00
  • Xbox Live:rauf00
  • PSN id:rauf00
  • Social Club:rauf00
  • Lokalizacjagłęboka wieś

Wątek z wrażeniami z wyścigów w lidze Competizione 2019 Championship.


Ever tried. Ever failed. No matter. Try Again. Fail again. Fail better.

Rig

PC
 
38700337265_4a399a161c_o.jpg moje zaufane źródło testów sprzętu i technologii 
Martion uzupełnij swój profil i podziel się ustawieniami z innymi!

Jak wołać użytkownika i cytować fragmenty
Na priv pytaj mnie tylko o sprawy administracyjne! Od pytań intymnych i sprzętowych mamy forum ;)


#2
SebaOnePL

SebaOnePL

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 135 postów

Mój powrót do ścigania okazał się niestety nieudany.
W połowie okrążenia formującego wywaliło mi ACC. Wkurzyłem się ale odpaliłem szybko ponownie. W związku z tym wystartowałem z pitów i jak się później okazało ze stratą okrążenia. Jechałem jednak dalej i wyprzedziłem kilku kierowców. Jazda dawała satysfakcję więc nawet jak nie walczyłem o nic to chciałem jechać.
Niestety po kolejnych kilku okrążeniach kolejny crash :(
Tym razem już odpuściłem.


Użytkownik SebaOnePL edytował ten post 10 listopad 2019 21:36


#3
Plupi

Plupi

    Entuzjasta

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 544 postów
  • LokalizacjaPrehoryłe
Ja załapałem się ukradkiem na serwer Gold i bez większych oczekiwań czekałem na wieczorny wyścig. Dosiadłem mojego pięknego Bentley'a, który może nie jest najszybszy, ale jak już mu powiem, że ma coś zrobić to robi (pomijając chwile zapomnienia, w których wydaje mi się, że połowę samochodu mam po prawej, a nie lewej stronie). Trening przed wyścigiem wzniecił małe zaskoczenie: bez wysiłku i starania poprawiłem PB o prawie sekundę w stosunku do prekwalifikacji. Być może dlatego, że na preq temperatura powietrza sięgała rześkich 3-7 stopni, a na wyścigu było już jakieś 27 stopni albo i więcej...
 
W każdym razie kwalifikacje w acligowym stylu przesiedziałem w boxach, kalkulując strategię i oglądając innych zawodników (jakie to Porsche w barwach Gulfa piękne jest!). Plan prosty: start cysterną na 105 litrów z samego końca, szybki pit stop z chlupnięciem 10 litrów do zbiornika, bez zmiany opon, cokolwiek miałoby się dziać (godzinnego stintu nie przerabiałem, więc w sumie nie wiedziałem czy to się później nie zemści).
 
Okrążenie formacyjne: dogrzewanie opon ile się da i jak tylko się da, bo na zimnych nie będzie wesoło. Jakieś Lamborghini przede mną nie kwapiło się do startu, więc od razu wskoczyłem z 18 na 17 miejsce (w sumie przez chwilę było 19 osób, ale ktoś wziął się zniknął). Pierwsze okrążenie, pierwszy zakręt Monza style: w poprzek stoją albo lecą ze trzy-cztery samochody. Udało się wszystkich sprawnie ominąć i awansować na miejsce 13 z widokiem na piękny zadek Aston Martina. Na ostatniej prostej byłem już 11: Aston Martina udało się wyprzedzić, a pobocze zwiedzało jakieś Porsche. Na pierwszym zakręcie drugiego okrążenia jakiś Lexus przede mną dostał chyba od NSX w tyłek tak, że aż podskoczył w górę. Mijam sprawcę i ofiarę i jestem 9 za kolejnym V8 Vantage, do którego nieustannie się zbliżam. Wyprzedzam, awansuję na miejsce 8, ale Aston trzyma się tuż za mną. W końcu, ułamek sekundy po ułamku, oddalam się. Zaczynam mozolnie zbliżać się do AMG przede mną. Ale nie tak szybko: na T1 stoi Honda, która kilka zakrętów później wykonuje mi przed maską efektowny ślizg. Awansuję na miejsce 7. Klika okrążeń później na T1 panowanie traci kierowca jednego z Ferrari, wskakuję na miejsce 6, ale Ferrari nie oddala się ode mnie na więcej, niż trzy sekundy. Ktoś chyba odpadł albo wcześnie pitował - jestem 5. W końcu doganiam AMG, ale przez dłuższe chwile nie widzę sposobu na wyprzedzenie. Wniosek: zamiast tracić czas na próby ataku zjeżdżam po 21 minutach ścigania na wcześniejszy pit stop, na którym okazuje się, że paliwa zaplanowałem dużo za dużo (niższym zużyciem paliwa musiał zaowocować nieco inny styl jazdy, niż w treningach; w mapy ECU się nie bawiłem). Przed zjazdem do trzeciego miejsca traciłem kilka sekund - kto wie, może będzie szansa na podium?
 
Wracam na pusty tor na miejscu 12. Nikt przede mną ani za mną jeszcze nie pitował. I nikogo nie widzę. Przez kilka okrążeń bez rywali udaje mi się utrzymać sensowne tempo i zbliżyć do samochodów przede mną. Żółte flagi raz, drugi, jestem 10. Zaczynają się pit stopy rywali: jestem 9, potem za jednym zamachem 6. Tuż przede mną z pit stopu wyjeżdża Porsche. Czyżby to był lider? A na pewno ktoś z pierwszej trójki! Gonię! Ale nie idzie ani w jedną ani w drugą stronę: 911 ma takie tempo, że ciągle trzyma się 0,5-1 sekundę przede mną. W końcu błąd! Porsche chyba nie wytrzymuje presji i nie mieści się w T1, leci przez szykanę, wraca na tor dość daleko przede mną. O żesz Ty! Albo i nie: kierowca 911 otrzymuje w nagrodę karę przejazdu przez aleję serwisową! Nie wiem co dzieje się w międzyczasie, ale nie jestem już 6. Jestem 4, a po zjeździe Porsche na karę awansuję na miejsce 3. Będzie podium?! Przed sobą mam kilku kierowców do zdublowania. Gdzieś dalej jest kierowca na miejscu drugim, który jeszcze nie był w pitach, ale nie widzę jak dużą ma przewagę. Lider zjeżdża na pit stop, a ja awansuję na miejsce drugie! Robi się ciekawie.
 
Jakieś 22 minuty do końca wyścigu: lider zjeżdża do boxów, a ja obejmuję prowadzenie! Zerkam na tabelę: kierowcy z miejsca drugiego i trzeciego tracą do mnie około 14 sekund, ale różnica między nimi jest tak mała, że zapewne będą walczyć między sobą. Oby to zajęło im trochę czasu. Skupmy się i wytrzymajmy ostatnie 20 minut. Nie jest łatwo: uślizgu tu, uślizg tam (opony?), niepewne dublowanie jednego kierowcy, drugiego, trzeciego (Monza ma takie piękne proste, na których byłem tuż, tuż, a niektórzy postanowili mnie puszczać dopiero przez dość niespodziewane hamowanie do zewnętrznej na zakrętach), jakieś żółte flagi, ktoś dostaje dyskwalifikację. Tracę na błędach i dublowaniu kilka sekund, ale zawodnik na miejscu drugim jest cały czas jakieś 14 sekund za mną, po kolejnym okrążeniu 13, po kolejnym 12, 13, 14, 12, 15, 14, 12, 13, 12, 11... W końcówce mijam jeszcze jakieś incydenty, żółte flagi, coś się ciągle dzieje. W ostatnich minutach trochę odpuszczam i po godzinie ścigania mijam metę jako pierwszy. Zwycięstwo! Tego nikt się nie spodziewał. I najlepsza powtarzalność w wyścigu, mimo wielu błędów w drugiej połowie: 99,13%.
 
Dziękuję za wyścig i niestety chyba nie do zobaczenia w kolejnych. Niedziela niemal zupełnie mi nie odpowiada, a dziś wyjątkowo była korzystna ze względu na jutrzejsze święto i dzień wolny. Ale to się jeszcze okaże. Z każdym wyścigiem w Assetto Corsie Competizione coraz mniej chce się wracać do pierwszej Assetto Corsy...
 
Na koniec pamiątkowy onboard (z Twitcha, więc z jakością różnie):
 

Użytkownik Plupi edytował ten post wczoraj, 01:46


#4
LKRISS

LKRISS
  • STEAM ID:lkriss2
  • Origin ID:BOTAWP
  • Xbox Live:LKRISS22
  • Social Club:lkriss22
  • LokalizacjaWarszawa
Wow! Plupi ale relacja, jakie emocje! I zrobiłeś to! Gratki i widzimy się w kolejnej rundzie. Tym razem sprint 2x 30 min ale relacja kozacka! Więcej takich Panowie!


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

SimRace Polska "Prędkość dźwięku to bardzo dziwna sprawa. Rodzice coś mówią jak masz 15 lat a dociera dopiero koło trzydziestki"
simr.pngbutton-4220-black.png

Rig

PC

:idea: Uzupełnij swój profil i podziel się ustawieniami z innymi

#5
GTR

GTR
  • STEAM ID:GTR
  • Origin ID:GranTurismoR
  • Xbox Live:FilipM5
  • Social Club:FilipM5
  • LokalizacjaŻory

No cóż, to i ja opiszę swoje niemałe przygody. Słowem wstępu - nie ścigałem się już dłuższy czas on-line, miałem krótszy epizod w lidze endurance w AC ale jakoś się odbiłem po czasie, w ACC po patchu v1.1 strasznie mi nie pasował FFB, ale ostatnio wpadłem na dobre ustawienia (innymi słowy - w końcu czerpałem radość z jazdy i rozumiałem auto), więc postanowiłem sobie że ta liga będzie takim moim powrotem do wyścigów.

 

Poniżej tekst z Discorda, trochę go przeredagowałem aby czytało się milej :)

 

Kurde... ale miałem dzisiaj fale nieszczęść i pecha. Za pierwszym podejściem spokojnie wszedłem na serwer, na treningu chciałem ustawić próbną transmisję na żywo - kilka minut klikania i wszystko ładnie działa. Zbliża się koniec treningu, chce zrobić testowe kółeczko i... nie działają mi pedały. Lekkie poddenerwowanie, no ale jest jeszcze 20 minut - najwyżej zrobię słabe kółko albo wystartuje z końca, trudno, zdarza się. Czasami w Amatorkach robiłem tak specjalnie aby urozmaicić sobie wyścig. Wdech, wydech.

 

Gra nie czyta pedałów. Wychodzę, system też ich nie widzi. Odpinam, podpinam, zmieniam gniazda USB, odpinam inne sprzęty typu pad albo ręczny, może się coś gryzie? Nie, nie gryzie się. Nic k#*$a nie działa. Restart komputera, podłączyłem wszystko w odpowiedniej kolejności - eureka! Sprzęt się odfochnął! Nie ukrywam że wpół zdenerwowany i ćwierćpoirytowany wchodzę do gry i następnie na serwer. Pedały działają, ale... ustawienia się zresetowały, k&*#a czaicie? Dosłownie pięć minut do końca kwalifikacji a ja jak ten paralityk ustawiam zapłon, rozrusznik, wycieraczki i inne klawisze w tempie kwalifikacyjnym. Szkoda że za to nie ma punktów w tej lidze. Wdech, wydech.

 

Koniec końców na kilka minut do końca kwalifikacji udaje mi się być gotowym do jazdy, no to wio. Czas udało mi się zrobić przyzwoity, bo początkowo zdobyłem czwartą pozycję. Potem mnie zepchnęli na 5 bądź 6-tą lokatę. Oczywiście w ostatnim dwóch minutach sesji, zamiast poprawiać czas to staram się ustawić strategię. Przyszła pora na liczenie paliwa, zrzucam Assetto do paska i włączam kalkulator przyciskiem na klawiaturze. Nie działa. Zawsze działał, teraz nie działa. Czy ja naciągałem koty w poprzednim życiu, że mnie teraz spotyka taka kara? Wciskam ten przycisk już 10-ty raz, wręcz drę się w monitor i nagle działa, ale kalkulatorów załączyło się też 10. OK. Niech będzie, mogę obliczyć sobie paliwko. Wdech, wydech, jest dobrze - oddychaj.

 

Udało mi się zdążyć na czas. Minuta do startu, a ja mogę się zrelaksować w fotelu na te chociaż 30 sekund. Start poszedł świetnie - mała walka z Adrianem na pierwszym zakręcie, bok w bok przez cały zakręt, ale bez choćby otarcia - tak jak lubię. Mimo wszystko wku#&@$nie już odbiło na mnie swoje piętno, a punktem kulminacyjnym było Variante Ascari. Nie wiem, zagapiłem się czy co, ale przestrzeliłem hamowanie jak klasyczny żółtodziób. Wiem że jest już po mnie, ale przede mną jest Adrian - nie chce chociaż mu popsuć wyścigu, także ścinam bardzo mocno zakręt aby przelecieć przed nim na centymetry - udaje się. Czekam aż przejedzie peleton kierowców (no bo nie chcemy dostać pucharu Vettel-Monza 2k19), i dołączam do wyścigu na ostatniej pozycji. Wdech. Wydech. Nie. Denerwuj. Się. Jeszcze jakieś 58 minut... co nie?

 

Tempo było dobre - miałem w końcu piąty albo szósty czas. Myślę - powalczymy. I tak też się dzieje - z jakieś 14 pozycji awansowałem na chyba 6. W czystej walce wyprzedziłem 3 lub 4 osoby, bo naprawdę dużo osób spinowało i lądowało na poboczach. Generalnie jestem zadowolony. W końcu coś układa się po mojej myśli w ten przeklęty, niedzielny wieczór... do momentu aż przyszedł czas na pit-stop, co okazało się moją k#*$a zmorą.

 

Zjeżdżam do alei serwisowej, mogłem troszkę później przyhamować i załączyć pit-limiter, ale nie jest źle - I'm okay with that. W międzyczasie odznaczam zmianę opon, bo trzymają się w świetnej kondycji, zjeżdżam przed swój garaż i... nic, totalnie k#*$a nic. Nie działa, a ma działać. Co się dzieje z tą grą? Wsteczny, cofam się, wjeżdżam jeszcze raz (tak, wiem że trzeba zgasić silnik i tak też robię), w akcie desperacji przypisuje klawisze do kierownicy na ustawienie strategii pit-stopu, ale nie działa. Po trzech minutach walki już po prostu sobie odpuściłem - moje wku#&@$nie osiągnęło poziom zenitu i zacząłem się z tego śmiać. Chyba też tak mieliście, prawda?

 

Wyjeżdżam na kolejne okrążenie, znowu do alei serwisowej i tym razem zadziało. Fajne, ale ja już jestem w plecy kilka minut do przedostatniego zawodnika, a wyścigu zostało 20 minut. Wdech, wydech. Jeszcze raz, powtórz. P.S. Na kolejną rundę wbijam 6 godzin przed startem wyścigu.

 

No to tyle. Nie wiem co mi to wyszło, satyra jakaś? Albo pasta? :D


30285220960_fb97554753_n.jpg

| Flickr | Steam | Auto Kronika |

PC:

Spoiler

 Rig:
Spoiler

 

nismo


#6
Szumpeter

Szumpeter

    Stały bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 411 postów
  • LokalizacjaOlsztyn
To i ja opiszę swoje wrażenia z powrotu do ligowego ścigania.

W kwalifikacjach nic nie zadziałało. Opony i hamulce się przegrzewały co było niespotykane w prekwalifikacjach. Szybkie zmiany ciśnienia oraz zwiększenie wlotów powietrza podczas kwalifikacji pozwoliły uporać się z problemem. W samych kwalifikacjach co mogłem zepsuć to zepsułem i skończyłem na 11 pozycji. Auto w ogóle się nie kleiło, tor zdawał się za ciepły? Sam nie wiem, może po prostu zapomniałem jak się jeździ.

Początek wyścigu, okrążenie formujące i spadek o jedną pozycję na tymże okrążeniu. Zostałem wyprzedzony w pierwszej szykanie gdy zawodnik obok zrównał się ze mną, nie zostawił miejsca w zakręcie i pojechałem ciaśniej żeby nie doszło do głupiego kontaktu. Także koniec końców start z 12 pozycji. It's lights out and away we go! w pierwszą szykanę wjeżdżamy 3 wide. No to nie mogło się udać, szczególnie że żaden z nas nie odpuszczał. Jako że byłem najbardziej po zewnętrznej postanowiłem odpuścić i pojechać prosto pasem awaryjnym. Kulturalne ominięcie styropianów żeby później nie walały się po torze i wyjazd z pasa awaryjnego na 14 pozycji. Dramat. Ja tu przyszedłem o podium walczyć a nie o 14 pozycję :(
 
Jednakże od tego momentu wszystko zaczęło się układać. Samochód zaczął się prowadzić jak powinien, manewry wyprzedzania pewne i czyste. Jechało się bardzo dobrze. Opony mimo delikatnego przegrzania tyłu dawały masę pewności. Zanim się spostrzegłem, to zjeżdżałem do pierwszego pit - stopu na 5 pozycji (w okolicy 30 minuty). Mój błąd, że przed wyścigiem nie bawiłem się choć trochę pit - stopami i zamiast odpuścić zmianę opon, pozwoliłem aby opony zostały zmienione. Straciłem masę czasu. Zjeżdżałem na zmianę ze stratą ok 7 s do lidera wyjechałem z prawie 30 s straty, więc nie pozostało nic innego niż pilnowanie tempa i dojazd do mety. Przez chwilę zacząłem nadrabiać ok 0,5 - 0,7 s na okrążeniu do jadącego na 4 pozycji Stepancika, ale po pit stopach był ponad 11 s przede mną i koniec końców na 4 min przed końcem wyścigu był jeszcze 4 s przede mną.

Wtedy też po raz kolejny tamtego dnia zapomniałem jak się jeździ. Auto zaczęło się prowadzić jakby spadł deszcz. Opony były ok ale po prostu nic nie działało. Shogel jadący za mną ok 5s (w ogóle kope lat Shogel!) zaczął natomiast kręcić solidne czasy i na trzech okrążeniach dojechał mnie tak bardzo, iż na koniec wyścigu różnica wynosiła niecałe 0,5 s, ale pozycja nr 5 dowieziona.






Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: online, LIGA

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych