Skocz do zawartości

SIMRACE.PL używa cookies. Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące ciasteczek w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.Proszę zapoznać się z Polityka prywatności żeby uzyskać więcej informacji. Jeśli wyrażasz zgodę i nie chcesz więcej tej informacji kliknij przycisk po prawej:    Akceptuje używanie cookies
Wiadomość powitalna SIMRACE.PL
Zarejestruj się by zyskać dostęp do wszystkich funkcji strony, pytaj, czatuj, udzielaj się na forum. Po prostej rejestracji zyskasz dostęp do pełnych treści oraz kontakt ze społecznością SimRace.pl Wiadomość tylko dla niezarejestrowanych, ZAPRASZAMY!
Logowanie Utwórz konto
Zdjęcie

Competizione 2019 Championship - wrażenia z wyścigów

- - - - - online LIGA

49 odpowiedzi w tym temacie

#1
rauf

rauf
  • STEAM ID:rauf00
  • Origin ID:rauf00
  • Xbox Live:rauf00
  • PSN id:rauf00
  • Social Club:rauf00
  • Lokalizacjagłęboka wieś

Wątek z wrażeniami z wyścigów w lidze Competizione 2019 Championship.


Ever tried. Ever failed. No matter. Try Again. Fail again. Fail better.

Rig

PC
 
38700337265_4a399a161c_o.jpg moje zaufane źródło testów sprzętu i technologii 
Guest uzupełnij swój profil i podziel się ustawieniami z innymi!

Jak wołać użytkownika i cytować fragmenty
Na priv pytaj mnie tylko o sprawy administracyjne! Od pytań intymnych i sprzętowych mamy forum ;)


#2
SebaOnePL

SebaOnePL

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 135 postów

Mój powrót do ścigania okazał się niestety nieudany.
W połowie okrążenia formującego wywaliło mi ACC. Wkurzyłem się ale odpaliłem szybko ponownie. W związku z tym wystartowałem z pitów i jak się później okazało ze stratą okrążenia. Jechałem jednak dalej i wyprzedziłem kilku kierowców. Jazda dawała satysfakcję więc nawet jak nie walczyłem o nic to chciałem jechać.
Niestety po kolejnych kilku okrążeniach kolejny crash :(
Tym razem już odpuściłem.


Użytkownik SebaOnePL edytował ten post 10 listopad 2019 21:36


#3
Plupi

Plupi

    Entuzjasta

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 605 postów
  • LokalizacjaPrehoryłe
Ja załapałem się ukradkiem na serwer Gold i bez większych oczekiwań czekałem na wieczorny wyścig. Dosiadłem mojego pięknego Bentley'a, który może nie jest najszybszy, ale jak już mu powiem, że ma coś zrobić to robi (pomijając chwile zapomnienia, w których wydaje mi się, że połowę samochodu mam po prawej, a nie lewej stronie). Trening przed wyścigiem wzniecił małe zaskoczenie: bez wysiłku i starania poprawiłem PB o prawie sekundę w stosunku do prekwalifikacji. Być może dlatego, że na preq temperatura powietrza sięgała rześkich 3-7 stopni, a na wyścigu było już jakieś 27 stopni albo i więcej...
 
W każdym razie kwalifikacje w acligowym stylu przesiedziałem w boxach, kalkulując strategię i oglądając innych zawodników (jakie to Porsche w barwach Gulfa piękne jest!). Plan prosty: start cysterną na 105 litrów z samego końca, szybki pit stop z chlupnięciem 10 litrów do zbiornika, bez zmiany opon, cokolwiek miałoby się dziać (godzinnego stintu nie przerabiałem, więc w sumie nie wiedziałem czy to się później nie zemści).
 
Okrążenie formacyjne: dogrzewanie opon ile się da i jak tylko się da, bo na zimnych nie będzie wesoło. Jakieś Lamborghini przede mną nie kwapiło się do startu, więc od razu wskoczyłem z 18 na 17 miejsce (w sumie przez chwilę było 19 osób, ale ktoś wziął się zniknął). Pierwsze okrążenie, pierwszy zakręt Monza style: w poprzek stoją albo lecą ze trzy-cztery samochody. Udało się wszystkich sprawnie ominąć i awansować na miejsce 13 z widokiem na piękny zadek Aston Martina. Na ostatniej prostej byłem już 11: Aston Martina udało się wyprzedzić, a pobocze zwiedzało jakieś Porsche. Na pierwszym zakręcie drugiego okrążenia jakiś Lexus przede mną dostał chyba od NSX w tyłek tak, że aż podskoczył w górę. Mijam sprawcę i ofiarę i jestem 9 za kolejnym V8 Vantage, do którego nieustannie się zbliżam. Wyprzedzam, awansuję na miejsce 8, ale Aston trzyma się tuż za mną. W końcu, ułamek sekundy po ułamku, oddalam się. Zaczynam mozolnie zbliżać się do AMG przede mną. Ale nie tak szybko: na T1 stoi Honda, która kilka zakrętów później wykonuje mi przed maską efektowny ślizg. Awansuję na miejsce 7. Klika okrążeń później na T1 panowanie traci kierowca jednego z Ferrari, wskakuję na miejsce 6, ale Ferrari nie oddala się ode mnie na więcej, niż trzy sekundy. Ktoś chyba odpadł albo wcześnie pitował - jestem 5. W końcu doganiam AMG, ale przez dłuższe chwile nie widzę sposobu na wyprzedzenie. Wniosek: zamiast tracić czas na próby ataku zjeżdżam po 21 minutach ścigania na wcześniejszy pit stop, na którym okazuje się, że paliwa zaplanowałem dużo za dużo (niższym zużyciem paliwa musiał zaowocować nieco inny styl jazdy, niż w treningach; w mapy ECU się nie bawiłem). Przed zjazdem do trzeciego miejsca traciłem kilka sekund - kto wie, może będzie szansa na podium?
 
Wracam na pusty tor na miejscu 12. Nikt przede mną ani za mną jeszcze nie pitował. I nikogo nie widzę. Przez kilka okrążeń bez rywali udaje mi się utrzymać sensowne tempo i zbliżyć do samochodów przede mną. Żółte flagi raz, drugi, jestem 10. Zaczynają się pit stopy rywali: jestem 9, potem za jednym zamachem 6. Tuż przede mną z pit stopu wyjeżdża Porsche. Czyżby to był lider? A na pewno ktoś z pierwszej trójki! Gonię! Ale nie idzie ani w jedną ani w drugą stronę: 911 ma takie tempo, że ciągle trzyma się 0,5-1 sekundę przede mną. W końcu błąd! Porsche chyba nie wytrzymuje presji i nie mieści się w T1, leci przez szykanę, wraca na tor dość daleko przede mną. O żesz Ty! Albo i nie: kierowca 911 otrzymuje w nagrodę karę przejazdu przez aleję serwisową! Nie wiem co dzieje się w międzyczasie, ale nie jestem już 6. Jestem 4, a po zjeździe Porsche na karę awansuję na miejsce 3. Będzie podium?! Przed sobą mam kilku kierowców do zdublowania. Gdzieś dalej jest kierowca na miejscu drugim, który jeszcze nie był w pitach, ale nie widzę jak dużą ma przewagę. Lider zjeżdża na pit stop, a ja awansuję na miejsce drugie! Robi się ciekawie.
 
Jakieś 22 minuty do końca wyścigu: lider zjeżdża do boxów, a ja obejmuję prowadzenie! Zerkam na tabelę: kierowcy z miejsca drugiego i trzeciego tracą do mnie około 14 sekund, ale różnica między nimi jest tak mała, że zapewne będą walczyć między sobą. Oby to zajęło im trochę czasu. Skupmy się i wytrzymajmy ostatnie 20 minut. Nie jest łatwo: uślizgu tu, uślizg tam (opony?), niepewne dublowanie jednego kierowcy, drugiego, trzeciego (Monza ma takie piękne proste, na których byłem tuż, tuż, a niektórzy postanowili mnie puszczać dopiero przez dość niespodziewane hamowanie do zewnętrznej na zakrętach), jakieś żółte flagi, ktoś dostaje dyskwalifikację. Tracę na błędach i dublowaniu kilka sekund, ale zawodnik na miejscu drugim jest cały czas jakieś 14 sekund za mną, po kolejnym okrążeniu 13, po kolejnym 12, 13, 14, 12, 15, 14, 12, 13, 12, 11... W końcówce mijam jeszcze jakieś incydenty, żółte flagi, coś się ciągle dzieje. W ostatnich minutach trochę odpuszczam i po godzinie ścigania mijam metę jako pierwszy. Zwycięstwo! Tego nikt się nie spodziewał. I najlepsza powtarzalność w wyścigu, mimo wielu błędów w drugiej połowie: 99,13%.
 
Dziękuję za wyścig i niestety chyba nie do zobaczenia w kolejnych. Niedziela niemal zupełnie mi nie odpowiada, a dziś wyjątkowo była korzystna ze względu na jutrzejsze święto i dzień wolny. Ale to się jeszcze okaże. Z każdym wyścigiem w Assetto Corsie Competizione coraz mniej chce się wracać do pierwszej Assetto Corsy...
 
Na koniec pamiątkowy onboard (z Twitcha, więc z jakością różnie):
 

Użytkownik Plupi edytował ten post 11 listopad 2019 01:46


#4
LKRISS

LKRISS
  • STEAM ID:lkriss2
  • Origin ID:BOTAWP
  • Xbox Live:LKRISS22
  • Social Club:lkriss22
  • LokalizacjaWarszawa
Wow! Plupi ale relacja, jakie emocje! I zrobiłeś to! Gratki i widzimy się w kolejnej rundzie. Tym razem sprint 2x 30 min ale relacja kozacka! Więcej takich Panowie!


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

SimRace Polska "Prędkość dźwięku to bardzo dziwna sprawa. Rodzice coś mówią jak masz 15 lat a dociera dopiero koło trzydziestki"
simr.pngbutton-4220-black.png

Rig

PC

:idea: Uzupełnij swój profil i podziel się ustawieniami z innymi

#5
GTR

GTR
  • STEAM ID:GTR
  • Origin ID:GranTurismoR
  • Xbox Live:FilipM5
  • Social Club:FilipM5
  • LokalizacjaŻory

No cóż, to i ja opiszę swoje niemałe przygody. Słowem wstępu - nie ścigałem się już dłuższy czas on-line, miałem krótszy epizod w lidze endurance w AC ale jakoś się odbiłem po czasie, w ACC po patchu v1.1 strasznie mi nie pasował FFB, ale ostatnio wpadłem na dobre ustawienia (innymi słowy - w końcu czerpałem radość z jazdy i rozumiałem auto), więc postanowiłem sobie że ta liga będzie takim moim powrotem do wyścigów.

 

Poniżej tekst z Discorda, trochę go przeredagowałem aby czytało się milej :)

 

Kurde... ale miałem dzisiaj fale nieszczęść i pecha. Za pierwszym podejściem spokojnie wszedłem na serwer, na treningu chciałem ustawić próbną transmisję na żywo - kilka minut klikania i wszystko ładnie działa. Zbliża się koniec treningu, chce zrobić testowe kółeczko i... nie działają mi pedały. Lekkie poddenerwowanie, no ale jest jeszcze 20 minut - najwyżej zrobię słabe kółko albo wystartuje z końca, trudno, zdarza się. Czasami w Amatorkach robiłem tak specjalnie aby urozmaicić sobie wyścig. Wdech, wydech.

 

Gra nie czyta pedałów. Wychodzę, system też ich nie widzi. Odpinam, podpinam, zmieniam gniazda USB, odpinam inne sprzęty typu pad albo ręczny, może się coś gryzie? Nie, nie gryzie się. Nic k#*$a nie działa. Restart komputera, podłączyłem wszystko w odpowiedniej kolejności - eureka! Sprzęt się odfochnął! Nie ukrywam że wpół zdenerwowany i ćwierćpoirytowany wchodzę do gry i następnie na serwer. Pedały działają, ale... ustawienia się zresetowały, k&*#a czaicie? Dosłownie pięć minut do końca kwalifikacji a ja jak ten paralityk ustawiam zapłon, rozrusznik, wycieraczki i inne klawisze w tempie kwalifikacyjnym. Szkoda że za to nie ma punktów w tej lidze. Wdech, wydech.

 

Koniec końców na kilka minut do końca kwalifikacji udaje mi się być gotowym do jazdy, no to wio. Czas udało mi się zrobić przyzwoity, bo początkowo zdobyłem czwartą pozycję. Potem mnie zepchnęli na 5 bądź 6-tą lokatę. Oczywiście w ostatnim dwóch minutach sesji, zamiast poprawiać czas to staram się ustawić strategię. Przyszła pora na liczenie paliwa, zrzucam Assetto do paska i włączam kalkulator przyciskiem na klawiaturze. Nie działa. Zawsze działał, teraz nie działa. Czy ja naciągałem koty w poprzednim życiu, że mnie teraz spotyka taka kara? Wciskam ten przycisk już 10-ty raz, wręcz drę się w monitor i nagle działa, ale kalkulatorów załączyło się też 10. OK. Niech będzie, mogę obliczyć sobie paliwko. Wdech, wydech, jest dobrze - oddychaj.

 

Udało mi się zdążyć na czas. Minuta do startu, a ja mogę się zrelaksować w fotelu na te chociaż 30 sekund. Start poszedł świetnie - mała walka z Adrianem na pierwszym zakręcie, bok w bok przez cały zakręt, ale bez choćby otarcia - tak jak lubię. Mimo wszystko wku#&@$nie już odbiło na mnie swoje piętno, a punktem kulminacyjnym było Variante Ascari. Nie wiem, zagapiłem się czy co, ale przestrzeliłem hamowanie jak klasyczny żółtodziób. Wiem że jest już po mnie, ale przede mną jest Adrian - nie chce chociaż mu popsuć wyścigu, także ścinam bardzo mocno zakręt aby przelecieć przed nim na centymetry - udaje się. Czekam aż przejedzie peleton kierowców (no bo nie chcemy dostać pucharu Vettel-Monza 2k19), i dołączam do wyścigu na ostatniej pozycji. Wdech. Wydech. Nie. Denerwuj. Się. Jeszcze jakieś 58 minut... co nie?

 

Tempo było dobre - miałem w końcu piąty albo szósty czas. Myślę - powalczymy. I tak też się dzieje - z jakieś 14 pozycji awansowałem na chyba 6. W czystej walce wyprzedziłem 3 lub 4 osoby, bo naprawdę dużo osób spinowało i lądowało na poboczach. Generalnie jestem zadowolony. W końcu coś układa się po mojej myśli w ten przeklęty, niedzielny wieczór... do momentu aż przyszedł czas na pit-stop, co okazało się moją k#*$a zmorą.

 

Zjeżdżam do alei serwisowej, mogłem troszkę później przyhamować i załączyć pit-limiter, ale nie jest źle - I'm okay with that. W międzyczasie odznaczam zmianę opon, bo trzymają się w świetnej kondycji, zjeżdżam przed swój garaż i... nic, totalnie k#*$a nic. Nie działa, a ma działać. Co się dzieje z tą grą? Wsteczny, cofam się, wjeżdżam jeszcze raz (tak, wiem że trzeba zgasić silnik i tak też robię), w akcie desperacji przypisuje klawisze do kierownicy na ustawienie strategii pit-stopu, ale nie działa. Po trzech minutach walki już po prostu sobie odpuściłem - moje wku#&@$nie osiągnęło poziom zenitu i zacząłem się z tego śmiać. Chyba też tak mieliście, prawda?

 

Wyjeżdżam na kolejne okrążenie, znowu do alei serwisowej i tym razem zadziało. Fajne, ale ja już jestem w plecy kilka minut do przedostatniego zawodnika, a wyścigu zostało 20 minut. Wdech, wydech. Jeszcze raz, powtórz. P.S. Na kolejną rundę wbijam 6 godzin przed startem wyścigu.

 

No to tyle. Nie wiem co mi to wyszło, satyra jakaś? Albo pasta? :D


30285220960_fb97554753_n.jpg

| Flickr | Steam | Auto Kronika |

PC:

Spoiler

 Rig:
Spoiler

 

nismo


#6
Szumpeter

Szumpeter

    Stały bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 419 postów
  • LokalizacjaOlsztyn
To i ja opiszę swoje wrażenia z powrotu do ligowego ścigania.

W kwalifikacjach nic nie zadziałało. Opony i hamulce się przegrzewały co było niespotykane w prekwalifikacjach. Szybkie zmiany ciśnienia oraz zwiększenie wlotów powietrza podczas kwalifikacji pozwoliły uporać się z problemem. W samych kwalifikacjach co mogłem zepsuć to zepsułem i skończyłem na 11 pozycji. Auto w ogóle się nie kleiło, tor zdawał się za ciepły? Sam nie wiem, może po prostu zapomniałem jak się jeździ.

Początek wyścigu, okrążenie formujące i spadek o jedną pozycję na tymże okrążeniu. Zostałem wyprzedzony w pierwszej szykanie gdy zawodnik obok zrównał się ze mną, nie zostawił miejsca w zakręcie i pojechałem ciaśniej żeby nie doszło do głupiego kontaktu. Także koniec końców start z 12 pozycji. It's lights out and away we go! w pierwszą szykanę wjeżdżamy 3 wide. No to nie mogło się udać, szczególnie że żaden z nas nie odpuszczał. Jako że byłem najbardziej po zewnętrznej postanowiłem odpuścić i pojechać prosto pasem awaryjnym. Kulturalne ominięcie styropianów żeby później nie walały się po torze i wyjazd z pasa awaryjnego na 14 pozycji. Dramat. Ja tu przyszedłem o podium walczyć a nie o 14 pozycję :(
 
Jednakże od tego momentu wszystko zaczęło się układać. Samochód zaczął się prowadzić jak powinien, manewry wyprzedzania pewne i czyste. Jechało się bardzo dobrze. Opony mimo delikatnego przegrzania tyłu dawały masę pewności. Zanim się spostrzegłem, to zjeżdżałem do pierwszego pit - stopu na 5 pozycji (w okolicy 30 minuty). Mój błąd, że przed wyścigiem nie bawiłem się choć trochę pit - stopami i zamiast odpuścić zmianę opon, pozwoliłem aby opony zostały zmienione. Straciłem masę czasu. Zjeżdżałem na zmianę ze stratą ok 7 s do lidera wyjechałem z prawie 30 s straty, więc nie pozostało nic innego niż pilnowanie tempa i dojazd do mety. Przez chwilę zacząłem nadrabiać ok 0,5 - 0,7 s na okrążeniu do jadącego na 4 pozycji Stepancika, ale po pit stopach był ponad 11 s przede mną i koniec końców na 4 min przed końcem wyścigu był jeszcze 4 s przede mną.

Wtedy też po raz kolejny tamtego dnia zapomniałem jak się jeździ. Auto zaczęło się prowadzić jakby spadł deszcz. Opony były ok ale po prostu nic nie działało. Shogel jadący za mną ok 5s (w ogóle kope lat Shogel!) zaczął natomiast kręcić solidne czasy i na trzech okrążeniach dojechał mnie tak bardzo, iż na koniec wyścigu różnica wynosiła niecałe 0,5 s, ale pozycja nr 5 dowieziona.


#7
Verbalis

Verbalis

    Nowicjusz

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 7 postów
  • STEAM ID:verbalispl
  • LokalizacjaKłodzko
To może i ja napiszę krótkie streszczenie z mojej perspektywy.
 
 
Przed kwalifikacjami liczyłem, że miejsce w top 3 będzie całkiem dobrą pozycją do ataku, ale przyznam szczerze, że nie spodziewałem się aż takiego tempa w kwalifikacjach, tym bardziej, że grip nie był na najwyższym poziomie. Jednak mimo to samochód prowadził się nadzwyczaj dobrze. Już podczas pierwszego okrążenia czas, który udało się pojechać gwarantował zdobycie PP. Z drugiej strony nie byłem pewny czy to wystarczy więc dalej próbowałem go poprawić. Ostatecznie udało się urwać kolejne 0.1s i spokojnie utrzymać 1. czas.
 
 
Okrążenie formujące. Ruszamy. Wszystko odbyło się spokojnie i bez przygód. Po starcie trochę za wcześnie zahamowałem przez co straciłem prowadzenie. Następne kilka zakrętów to szukanie miejsca na wyprzedzanie. Dojeżdżamy do wyjścia na prostą przed Ascari, nagle Lamborghini prowadzone przez Schafera leci bokiem na wyjściu. Widząc to dałem po heblach. Udało się ominąć drifującego kierowcę na centymetry. Wiedziałem też, że nie będzie szans utrzymać się na końcu prostej na prowadzeniu mając za sobą dużo lepiej napędzonych rywali. Dojazd do ascari i nagle poczułem tylko strzał w tylny bok podczas składania się do zakrętu... Gilberto uderza mnie w bok, już jako pasażer lecę w piach, strata ponad 10 pozycji oraz uszkodzenia, które najbardziej przeszkadzały w szybkich zakrętach. No nic, jedziemy dalej czekając na otwarcie okna postojowego i przy okazji na szybko trzeba wymyślić nową strategię.. Okolice 14 miejsca, nic nie mam do stracenia, więc ryzykuję - dziś bez zmiany opon, jedynie dotankowanie oraz naprawa uszkodzeń. Po wyjeździe z pitu widzę czysty tor i wiedziałem, że jedyną szansą na odrobienie strat do czołówki jest jazda tempem kwalifikacyjnym, wierząc, że opony utrzymają się w jednym kawałku do końca wyścigu. Kolejne 20 min to samotna jazda na 15 miejscu. W połowie wyścigu zaczęły się zjazdy do pit-stopów i w końcu zrobiło się ciekawie! Większość zdecydowała się pojechać podobną strategią. Po wyjazdach z pitów kolejnych osób uwierzyłem, że jest szansa nawet na podium. Druga połowa wyścigu i... od razu wiedziałem, że będzie dużo ciekawsza widząc przed sobą Lukę wyjeżdżającego z aleji tuż przed moim zderzakiem. Opony spisują się całkiem dobrze, trzeba spróbować znaleźć gdzieś lukę do wyprzedzania  ;) Udało się na następnym okrążeniu przy dojeździe do T2 wykorzystując lepszą przyczepność na wyjściu oraz lepszą linię na wejściu. Od razu widać kulturę jazdy u kierowcy Ferrari, który zachował się mega dobrze, nie rozpychając się ''łokciami'', bardzo przytomnie, elegancko :) Drugie miejsce. 14s. przede mną jest lider. Trochę dużo i ta myśl w głowie - ''czy opony wystarczą do końca?'' No nic, zobaczymy co to będzie, próbujemy. Przez kolejne okrążenia udało się urywać kolejne dziesiątki częsci sekundy. Jednak Lech również jechał równym i dobrym tempem bez popełniania większych błędów, więc końcówka wyścigu była bez zbędnego naciskania na czasy, opony były u kresu swojej wytrzymałości, kilka okrążeń do końca. Szybka decyzja - Nie ma co szaleć, opony coraz gorzej się spisują, trzeba je oszczędzać i dowieźć 2. miejsce...
Nie licząc strzału w tył na 1 okr. walka z kilkoma zawodnikami w drugiej części wyścigu była bardzo czysta, także mimo wszystko wyścig na plus ;)
Do zobaczenia na Brands Hatch.

Użytkownik Verbalis edytował ten post 12 listopad 2019 14:01


#8
stas

stas

    Forumowicz

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 71 postów
  • LokalizacjaBydgoszcz

Wyścig z mojej perspektywy był kapitalny. Dawno nie miałem tak czystego i jak na moje warunki bezbłędnego wyścigu.

 

W kwalifikacjach część czasu poświęciłem na obserwację kolegi z Brazylii, czy czasem go nie laguje i czy czasem jego samochód nie porszua się płynnie po torze, jednak wszystko wyglądało wporządku w związku z czym postanowiłem go nie wyrzucać, a samemu wyjechać na kilka okrążeń, które nie były najlepsze w moim wykonaniu. Ostatecznie udało mi się uzyskać 15 czas, jednak mogło być lepiej.

 

Start do wyścigu miałem dobry, bo zyskałem jedną pozycję. Później na szykanie zyskałem następną, bo zdaje się że miejsce miała jakaś kolizja, na ascari ktoś był obrócony, ktoś zaliczył trawnik po drodzę i pod koniec pierwszego okrążenia kręciłem się w pobliżu 10 miejsca. Na drugim okrążeniu straciłem kilka pozycji na pierwszej szykanie, gdzie musiałem patrzeć w lusterka bo w innym wypadku zupełnie inaczej bym wspominał ten wyścig. Później zblokował mnie powracający na tor inny samochód i to co zyskałem na pierwszym okrążeniu straciłem w większości na drugim.

Chwilę później spotkałem na torze @Verbalisa i nawet nie próbowałem walczyć, żeby czasem nie wyeleminować jednego z faworytów, a sam zresztą najprawodopodobniej na koniec bym na tym stracił. Później przez chwilę miałem czysty tor przed i za sobą co "odblokowało" moje tempo. Stopniowo zacząłem odrabiać do grupy trzech kieroców przede mną, następnie stoczyłem niezły pojedynek z @P.Sienkiewicz, z którego wyszedłem zwycięsko i ruszyłem w pogoni za @A.Dziedzic. Po drodze napatoczył się @P.Stepancik, którego obaj wyprzedziliśmy. Pomyślałem że spróbuję podciąć @A.Dziedzic w boksach, ale nic z tego... bo zjechał na tym samym okrążeniu :) Po pitstopie chyba z 20 minut szukałem sposobu na wyprzedzenie, ale przeszkodziło mi parę rzeczy: moja zachowawcza jazda (przynajmniej SA podskoczyło :P), moje błędy (popełniane akurat wtedy kiedy błąd popełnił również rywal, co wyglądało jak jazda synchroniczna), zawsze dobrze ustawiony @A.Dziedzic oraz wyższe prędkości maksymalne Audi od mojego Ferrari - nawet jak złapałem się blisko w slipstream po wyjściu z paraboliki to po wyjściu z tunelu... kompletnie nic się nie działo. Ostatecznie zauważyłem, że mam lepsze hamulce i postanowiłem opóźnić hamowanie do pierwszej szykany co zakończyło się sukcesem. To było świetne ściganie.

Na ostatnie pare minut kiedy miałem przed sobą czyste powietrze znowu złapałem wiatr w żagle i zacząłem robić niezłe jak na moje standardy czasy. Ku mojemu zdziwieniu, po wyprzedzeniu @Adriana miałem przed sobą znowu @P.Sienkiewicza, który na moje szczęście popełnił błąd i zaliczył trawnik, dzięki czemu awansowałem na kolejną pozycję. Po zakończeniu wyścigu zacząłem analizować kto dojechał przede mną i na 4 pozycji zauwazyłem... @P.Stepancik, którego przecież wyprzedziłem na torze :P. Wygląda na to, że mniej czasu spędził w boksach dzięki czemu znalazł się ponownie przede mną. Ja natomiast nie czułem się na tyle pewnie, żeby jechać bez zmiany opon. Było super i wiem, że mogło być zarówno lepiej - sądząc po pozycjach rywali jak i gorzej - patrząc gdzie dojechali niektórzy z faworytów do zwycięstwa (czyli za mną) :)


Użytkownik stas edytował ten post 12 listopad 2019 13:45

PC

 

Rig

#9
kovv@I

kovv@I

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 99 postów
  • STEAM ID:kovvaI
  • LokalizacjaMysłowice

W moim wykonaniu było mniej szczęśliwe.

Kwalifikacje przejechałem czysto ale bez szaleństw, nie umiałem wbić się w tempo więc stwierdziłem że odpuszczę i zrobię więcej miejsca innym - momentami było bardzo ciasno. Kwali zakończyłem na 23 pozycji.

 

Do wyścigu startowałem z ostatniego rzędu, podszedłem do niego z chłodną głową, tak by nie przestrzelić dohamowania i nie spowodować kolizji. To się udało, jechałem na tyle ostrożnie i czysto że wciągu 4 okrążeń udało mi się chyba awansować na 16sta pozycje, ale od 9 okrążenia zaczęły się schody :( przez awarie dostawcy internetu zaczęło mnie rozłączać z serwerem, było to na tyle uciążliwe że byłem chyba 14 okrążeń w plecy na koniec wyścigu. Szkoda że podczas DC wykonałem też pitstop którego mi nie zaliczyło, więc zostałem nawet bez PKT :)

 

Ale patrząc na to co udało mi się przejechać to wyścig był fajny. Po ostatnim DC, udało mi się wrócić na tor między 4 a 5 miejscem. Udało mi się nawet parę osób wyprzedzić (oczywiście tak by nie przeszkadzać - niebieska flaga), tak więc nie licząc tych mankamentów wyścig mi się podobał :)

 

Na szczęście z tego co widzie, problemy z internetem mi się skończyły (tak było rano), wiec do następnego wyścigu muszę się przyłożyć, tak by odzyskać stracone PKT.

 

PS. jestem pod wrażeniem kultury na Discordzie, w porównaniu do poprzedniego sezonu niebo a ziemia :)


Użytkownik kovv@I edytował ten post 12 listopad 2019 16:34

PC

 

Rig

 

Nick w ACC - R.Kowalski


#10
Bart

Bart

    Assetto Fanboy

  • Moderatorzy
  • 926 postów
  • STEAM ID:bartbanach

Moj wyscig ogolnie zakonczyl sie na pierwszym okrazeniu, taka mala niespodzianka czekala na Ascari :D . Niby zolte flagi byly ale tego sie nie spodziewalem :D. Pozniej zjazd do pitstopu na reperacje i duza strata do stawki. Do tego byla opcja pitwindow i nie zaliczylo mi tego pitstopu jako wymaganego takze tragedia po calej lini :D  :mrgreen: . Frycowe trzeba zaplacic po dlugiej przerwie i jedziemy dalej.  :good:


Rig
PC

 


#11
shogel

shogel

    Zapaleniec

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1034 postów
  • LokalizacjaPruszcz Gdański

U mnie wyszedł brak przygotowania. Qual to jakaś masakra. Wygląda na to, że wczytał mi się jakiś inny setup, bo sporo do mojego BL mi brakowało. Start z P12.

Start do wyścigu, pierwszy zakręt , 2W z Luką i niestety dostaję od niego lekkiego strzała w zderzak. Niby dużo się nie stało, ale dopiero po picie widziałem, że czasy jednak wpadały po tym incydencie nieco gorsze. Do tego mógł Luka gonić mnie, niestety ja goniłem jego.  Po pierwszym lapie 9ty, po następnych kilku już 5 ty. Potem nagle 3ci. Wyglądało to całkiem nieźle, aczkolwiek jak jechałem ze stałą stratą za Luką , to nagle zaczałem tracić.  Mimo uszkodzeń postanowiłem ich nie naprawiać, żeby było szybciej. Tylko.... jak odklikać naprawę w picie :D NIestety chyba nie miałem przypisanego przycisku, bo się po prostu nie dało. Opony zmieniłem, bo byłem przekonany , że będzie trzeba. TU mnie zaskoczyliście że opony wytrzymują te 60 minut.  Do tego jak mnie mechanicy wypuścili, to mi jeszcze auto zgasło :P

W picie spędziłem w sumie 48 sekund, także w sumie nie mało. Wyjechałem jakoś na P8 chyba :(

Potem już gonitwa. Po naprawach czasy zaczęły wpadać dużo lepsze. Pod koniec wyścigu zacząłem się zbliżać do Szumpetera na P5. I tak jak już miałem do niego niemal sekundę, to jeden błąd i znowu kilka sekund. Jak to trzeba być cały czas skoncentrowanym. Nie poddawałem się do końca jak zaczynaliśmy ostatniej okrążenie, to znów było ok 1sek. Przed Ascari siedziałem mu na zderzaku i byłem przekonany , że to się musi udać. Niestety mój dobry kolega zajebiście przejechał Ascari, a ja nie i na wejściu w ostatni zakręt brakło niestety dziebeczko.

Mały niedosyt jest, bo gdyby lepsze przygotowanie to 4te miejsce było pewne, a przy wiedzy o oponach zdecydowanie pudło :(

Gratulacje dla Lecha za bardzo równą jazdę i zasłużone zwycięstwo. I dla Verbalisa za kosmiczny pościg ;)

Mam nadizeję, że uda mi się pojechać na Brands hatch. ACC wymiata :okok:

Ps. A... i dzieki dla Krisa za relację. Fajnie żeś ją zrobił :piwo1:


Użytkownik shogel edytował ten post 12 listopad 2019 21:42

ASUS GL502V (i7-7700HQ, GTX1070)


#12
Plupi

Plupi

    Entuzjasta

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 605 postów
  • LokalizacjaPrehoryłe
Poprzednio pisałem, że ciężko mi będzie wystartować w kolejnych rundach sezonu, ale moc ACC okazała się znacznie większa. Mój Bentley Continental GT3 z numerem 21 - w hołdzie dla mojego rodzinnego domu na wsi - ponownie ruszył do akcji. Tym razem w nowym malowaniu (dokumentacja fotograficzna poniżej).
 
W prekwalifikacja oczywiście szału nie zrobiłem, ale postawiłem sobie za cel zejście do 1:25,XXX i ten cel udało się zrealizować. Plan na sprinty na Brands Hatch był podobny, jak na Monzie: omijamy kwalifikacje, startujemy z ostatniego miejsca i próbujemy się przebić do pierwszej dziesiątki (taktyka może dobra na endurance, ale na sprintach mogłem sobie zrobić więcej krzywdy niż zabawy, nic to). Najpierw tylko przygotowałem odpowiednie ciśnienie opon i stan baku na podstawie 30-minutowego stintu na treningach. Jedziemy!
 
Sprint pierwszy.
 
Jest bardzo pochmurno. Start z miejsca 20 na 20 kierowców. Już na okrążeniu formacyjnym jakieś niebieskie AMG wyleciało na trawę i stało tyłem do kierunku jazdy - darmowy awans na miejsce 19. Start na zimnych oponach, bo jakoś nie było weny do rozgrzania. Na pierwszych zakrętach ciasno, tu McLaren, tam Honda, obok AMG. Niektórzy lecą poboczami, sprawdzają stan trawy, szukają czegoś poza asfaltem - jestem tym sposobem już 14. Na końcu pierwszego okrążenia udany atak na McLarena, jestem 13. Na drugim okrążeniu atak na Hondę, jestem 12. Przede mną maluje się ciemny Lexus prowadzony przez Barona. Zbliżam się, zbliżam się, siedzę na tyłku, oddalam się, zbliżam, oddalam. Co za emocje! Tempo mamy dobre i zbliżamy się we dwóch do dwóch samochodów przed nami, które... eliminują się w końcu wzajemnie. Jestem 10, ciągle niecałą sekundę za Baronem. I tak jedziemy przez kilkanaście minut! Czasem mi coś nie wyjdzie, czasem jemu, ale nie da się nas rozdzielić i nie udaje mi się zbliżyć na tyle, aby podjąć atak. Jakoś w 16 minucie wyścigu spinuje przed nami Porsche z czołówki, które zaczynało chyba z trzeciego albo drugiego miejsca. Jestem 9, ale tak szybkiego zawodnika na tyłku mi teraz nie potrzeba!
 
Jedenaście minut do końca: Baron na przedostatnim zakręcie zahacza o trawę i leci na zewnętrzną. Wyprzedzam go ja, a po chwili Porsche. Jestem 8, ale to Porsche z kierowcą z obco brzmiącym nazwiskiem pewnie nie da mi spokoju do samego końca. Dziewięć minut do końca: dostaję na Druids od Porsche w tyłek. Wyprzedza nas jakieś Audi, na szczęście zdublowane. Kierowca Porsche czeka aż się pozbieram i jedziemy dalej. Niestety aero trochę uszkodzone, a opony już nie trzymają tak, jak na początku. Sześć minut do końca: po pierwszym zakręcie wynosi mnie na zewnętrzną, Porsche korzysta z okazji, jedziemy bok w bok i kontakt! Porsche chyba celowało już w zewnętrzną na dojściu do Druids i ładowało mi się przed maskę, a ja dopiero co wróciłem całą szerokością maszyny na tor. Trąciłem tył 911, które wykręciło piękne piruety... i nadal siedziało jakąś sekundę za mną. Sekundę, z której potem zrobiły się ponad dwie i w końcu można było uznać, że się od niego uwolniłem. Cztery minuty do końca: na przedostatnim zakręcie jakieś problemy ma McLaren. Nie wiedzieć dlaczego byłem przekonany, że to ktoś zdublowany i odpuściłem, niech się pozbiera. Ale - nie! To kierowca na miejscu 7! Gonimy! W końcu maszyna z Woking nie wytrzymała presji, zaliczyła trawę po wyjściu z zakrętu imienia Grahama Hilla i dała się łatwo wyprzedzić. Miejsce 7. Do końca jedno okrążenie. Oddaliłem się od McLarena na ponad sekundę, a na ostatnich zakrętach ostatniego okrążenia okazało się, że jest tuż za mną. Na szczęście nie miał ochoty na atak. Meta. Miejsce 7. A na radarze zbliżają się opady deszczu!
 
Sprint drugi.
 
Na kwalifikacjach jakoś nie padało. Ale na wyścigu już kropiło. Co robić? Będzie tak kropić czy rozpada się jeszcze bardziej? Tego pewnie nie wiedziała nawet Matka Boska Kunosowska. Opony mokre pewnie będą się przegrzewać, slicki wręcz przeciwnie, o ile opady nie przybiorą na sile. I tak źle, i tak niedobrze. Dobra, bierzemy slicki i niech się dzieje co ma się dziać. Oby tylko ciśnienie nie spadło tak, że po kontaktach z krawężnikami będzie kapeć.
 
Niektórzy się wykruszyli i na starcie było 18 kierowców. Padało na tyle mocno, że już na okrążeniu formacyjnym bez wycieraczek się nie obeszło. O jakimkolwiek dogrzaniu slicków nie było mowy, ale chociaż rozgrzałem hamulce. Ciemno, straszno, o szyby i nadwozie dudni deszczyk, Continental mruczy gotowy do walki, przede mną siedemnaście maszyn - czego chcieć więcej? Na pierwszym okrążeniu na Druids wyprzedziłem McLarena, awans na miejsce 17. Na kolejnym zakręcie kilku kierowców poszło w trawę - awans na miejsce 15. Przede mną złociste AMG, które hamowało dość wrześnie. Nie spodziewałem się tego, uderzyłem je w tyłek, na szczęście bez szkód. Straciłem trochę czasu za tym AMG, które udało się wyprzedzić dopiero na pierwszym zakręcie trzeciego kółka, gdy na prostej jechaliśmy bok w bok i poszło w zakręt dużo za szeroko. Jestem 13. Przede mną Lexus Barona. Czyżby znowu zapowiadała się mocna walka? Niestety nie - japońska maszyna na mój widok łapie trawę, wysmykuje się właścicielowi i leci gdzieś bokiem. Jestem 11.
 
Slicki rozgrzaniem nie grzeszą, ale nie jest źle. Deszcz się nie nasila. Na czwartym kółku wyprzedzam McLarena i awansuję na miejsce 10. W zasięgu wzroku mam trzy samochody, w tym żółte Ferrari, które wyróżnia się na tle panującej szarości. Doganiam, doganiam, doganiam i na piątym kółku wyprzedzam AMG. Jestem 9. Niedaleko przede mną Honda i wspomniane Ferrari, które walczy z Aston Martinem. Ciągle pada, ciśnienie opon spada, niezbyt dobrze. Na szóstym okrążeniu jestem już tuż tuż za trzema samochodami przede mną. Ferrari łapie uślizg, wyprzedzam je ja i Honda. Jestem 8, przed nami Aston Martin. Jest okazja do ugryzienia Hondy, ale na mokrym torze z takimi oponami brakuje mi pewności siebie, a tuż za nami czyha Ferrari. Honda w końcu łyka Aston Martina, którego wyprzedzam na ósmym kółku dzięki lepszemu wyjściu z zakrętu Hilla. Jestem 7, do końca jakieś 18 minut. No, no. Aby nie było za dobrze: pogarsza się prognoza pogody, opady przybiorą na sile w ciągu 5-15 minut. Na wysokości wjazdu do alei serwisowej bokiem leci Honda, która zaczynała mi już uciekać. Awansuję na miejsce 6.
 
Rywale za mną oddalili się na kilka sekund, a ja zacząłem się zbliżać do jakiegoś Porsche. Jest chwila wytchnienia. Myślę co robić, gdy zacznie mocniej padać - a tam, nic nie będę robił. Połowa wyścigu: jestem tuż za Porsche, które trzyma tempo i co chwilę ucieka na mokre połacie toru. Czyżby jechało na przegrzanym ogumieniu deszczowym? Tempo ma tak dobre, że i tak nie mam jak przypuścić ataku. Trzynaście minut do końca: jakże cieszący mnie komunikat, że jest już na tyle mokro, że optymalną opcją są opony deszczowe. No to po zawodach? Na slickach i tak już od dawna jest momentami jak na lodzie...
 
Dalej gonię Porsche, a bezpośrednio przed nami jedzie dwóch kierowców do zdublowania. Jak ślisko i robi się tylko gorzej, ale jak ten mój Bentley uporczywie się trzyma! Okrążenie trzynaste. Niełatwe dublowanie, McLaren łyknięty, przede mną po prawej trawą leci AMG, po lewej Porsche traci przyczepność i leci bokiem. Bentley niewzruszony awansuje na miejsce 4! Do końca jeszcze kilkanaście minut, pada coraz bardziej, slicki zimne, ciśnienie w oponach spada. No nie wytrzymię! Silnik pod wodzą kontroli trakcji momentami już tak jęczy, że aż czuję jego ból. Kątem oka widzę, że w pewnym momencie do zawodnika na miejscu trzecim zbliżam się w tempie nawet 2-3 sekund na okrążenie! Dam radę, czy nie?
 
Siedem minut do końca: okazuje się, że kierowca przede mną zjechał do alei serwisowej. Bez walki wskakuję na miejsce trzecie! Przede mną i za mną samochody do zdublowania. Ktoś leci poza tor, żółte flagi, do końca trzy minuty, coraz ciężej utrzymać się na torze. Samochód przede mną ma kilkanaście sekund przewagi, samochód za mną ma kilkanaście sekund straty. Uda się! Dwie minuty, jedna. Koniec. Meta! Kończę drugi sprint na miejscu 3. Podium!
 
Dziękuję za kolejne wyścigi i... zobaczymy co dalej. ;)
 
Na koniec pamiątkowy onboard:
 
 
I obiecane malowanie:
 
livery-1.jpg livery-2.jpg
 
livery-3.jpg livery-4.jpg livery-5.jpg

Użytkownik Plupi edytował ten post 18 listopad 2019 10:28


#13
rauf

rauf
  • STEAM ID:rauf00
  • Origin ID:rauf00
  • Xbox Live:rauf00
  • PSN id:rauf00
  • Social Club:rauf00
  • Lokalizacjagłęboka wieś

Wow @Plupi widać, że się dobrze bawisz wyścigami  :brawo:

Dzięki za tak obszerne wrażenia, szanuje  :okok:


Ever tried. Ever failed. No matter. Try Again. Fail again. Fail better.

Rig

PC
 
38700337265_4a399a161c_o.jpg moje zaufane źródło testów sprzętu i technologii 
Guest uzupełnij swój profil i podziel się ustawieniami z innymi!

Jak wołać użytkownika i cytować fragmenty
Na priv pytaj mnie tylko o sprawy administracyjne! Od pytań intymnych i sprzętowych mamy forum ;)


#14
Panjapa22

Panjapa22

    Stały bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 340 postów
  • LokalizacjaWrocław
Ja chcialbym tylko zglosic ze chyba cos nie tak kest z wynikami Gold na stronie

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Rig

 

PC

#15
sebaws

sebaws

    Nowicjusz

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 11 postów
  • STEAM ID:sebaws
  • PSN id:sebaws
  • LokalizacjaWarmińsko-mazurskie, Olsztyn
Czyli jak zacząłem na slickach R2 w Gold mogłem kończyć na tych oponach :😎





Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: online, LIGA

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych