Skocz do zawartości

SIMRACE.PL używa cookies. Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące ciasteczek w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.Proszę zapoznać się z Polityka prywatności żeby uzyskać więcej informacji. Jeśli wyrażasz zgodę i nie chcesz więcej tej informacji kliknij przycisk po prawej:    Akceptuje używanie cookies
Wiadomość powitalna SIMRACE.PL
Zarejestruj się by zyskać dostęp do wszystkich funkcji strony, pytaj, czatuj, udzielaj się na forum. Po prostej rejestracji zyskasz dostęp do pełnych treści oraz kontakt ze społecznością SimRace.pl Wiadomość tylko dla niezarejestrowanych, ZAPRASZAMY!
Logowanie Utwórz konto
Zdjęcie

Competizione 2019 Championship - wrażenia z wyścigów

- - - - - online LIGA

49 odpowiedzi w tym temacie

#46
DrFugazi

DrFugazi

    Zapaleniec

  • Administrator Ligi
  • 1283 postów
  • STEAM ID:drfugazi
  • PSN id:drfugaz
  • LokalizacjaKatowice

Ja myślę, że może ludzie powinni zapoznać się z tytułem w którym chcą startować ZANIM zapiszą się do ligii i wezmą udział w wyścigach. Wystarczyłoby zrobić kilka wyścigów w trybie kariery żeby zobaczyć jak działa HUD, Symulacja weekendu, Pogoda, Formation Lap, Strategie i wymagania Pitów, Driver Swap itd. Ale teraz takie społeczeństwo, że trzeba wszystko na tacy podać i jeszcze zgłaszają pretensje, że nie wiadomo, że nie potrafią, że nie wiadomo jaka pogoda i takie tam :P No i nieśmiertelne: ile paliwa na wyścig? :lol:


Racing! Because football requires only one ball.
http://hayabusa.eu.org/


PC

Rig

#47
stillG

stillG

    Amator

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 47 postów
  • LokalizacjaEłk
Nieśmiertelnym pytaniem 5 min przed zamknięciem sesji jest też często "jakie hasło na serwer"

#48
Plupi

Plupi

    Entuzjasta

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 605 postów
  • LokalizacjaPrehoryłe
Czwarta runda za nami: dwa sprinty na pętli Misano World Circuit Marco Simoncelli. Pierwszy tor w sezonie, którego "nie znam", "nie umiem", "nie rozumiem" i tak dalej. I na którym mój Bentley też nie za bardzo się odnajduje: nie dało się wyczuć ani złapać żadnego rytmu. W połączeniu z zaledwie kilkunastoma okrążeniami w prewkalifikacjach: bardzo słaby czas i miejsce w końcówce całej stawki kwalifikującej się do startu. Zapowiadała się najcięższa runda z dotychczasowych, a rzeczywistość okazała się jeszcze gorsza.
 
Wieczór rozpocząłem od treningu w postaci wyścigu na Misano na jakimś czeskim serwerze, na którym ktoś ku przerażeniu zgromadzonych kilkunastu osób zdobył pole position z czasem grubo poniżej 1:34. Potem wpadam na oficjalne treningi przed dzisiejszymi sprintami, a tam... pada i ma padać jeszcze bardziej! Trzeba czym prędzej założyć gumy na deszcz i sprawdzić jak się będą w ogóle sprawować. No cóż: deszczówki płoną, bo jeszcze nie pada na tyle mocno, aby miały rzeczywiście co robić. Kwalifikacje - pada, ale przestaje. Zrobiłem jeszcze parę kółek na deszczówkach dla treningu, celowo bez żadnego poprawnego, aby tradycyjnie ustawić się na ostatniej, w tym przypadku 18 pozycji startowej na 18 zawodników.
 
Wyścig. Deszcz przeszedł, Słońce świeci, tor jest suchy i padać nie będzie. Zakładamy slicki i jedziemy! Wyszło tak, że przed ostatnim zakrętem kółka formacyjnego zostałem dość daleko w tyle. Już na T1 poza torem wylądowało Porsche i Lexus, który zdołał wrócić do stawki przede mną. Jestem niby 16, choć nie zarejestrowałem abym wyprzedzał kogoś jeszcze. Przede mną tłok, a mój Bentley jakoś tak nie ma ochoty to ataku, ale o tym za chwilę. Na najszybszej sekcji toru wszyscy mi uciekają. Kolejny samochód poza torem - przed końcem pierwszego okrążenia jestem 15. Na drugim kółku znowu incydent - Lexów wypada z toru na Tramonto, ale chyba ktoś mu w tym pomógł. Jestem 14, bezpośrednio przede mną cztery samochody. Ale nie mogę ich dogonić. Jest nawet gorzej: na trzecim okrążeniu tracę pozycję na rzecz Lexusa. Na tym samym kółku za Quercia wyprzedzamy wolno jadącego Nissana i wracam na miejsce 14. Przede mną o pozycje walczą trzy samochody. Próbuję dołączyć, ale nic z tego, a z tyłu atakuje już mnie Nissan.
 
Czwarte kółko. Lexus przede mną nie mieści się w pierwszym zakręcie i wraca na tor prosto w wierzchołek zakrętu, na którym spotyka się z moim Bentley'em. Obtłuczony, ale jadę dalej, chyba bez uszkodzeń. Jestem 13, a inni uciekli daleko przede mną. Zrobiło się trochę luźniej, więc mogę przyspieszyć. Ale... moje tempo jest 2-3 sekundy poniżej możliwości, a kierowcy za mną odrabiają straty z każdym zakrętem. Co się dzieje?! Zanim się zorientowałem to minęło pół wyścigu. A co dokładnie się stało? Otóż mechanicy na wyścig przygotowali mi slicki... na deszczowym secie podwozia i całej reszty! W efekcie od samego początku jechałem na kontroli trakcji i ABS'ie ustawionych na maksymalną interwencję. To wszystko zdezorientowało mnie na tyle, że zanim ustawiłem ABS i TC na w miarę pożądane regiony to straciłem kolejne sekundy. Ale efekt było widać od razu: już na pierwszym okrążeniu po zmianie byłem o dwie sekundy szybszy. Do końca zostało jeszcze jakieś piętnaście minut.
 
Dziewiąte okrążenie: na poboczu stoi AMG, awansuję na miejsce 11. Może zacznę zbliżać się do pierwszej dziesiątki? Nic z tego. Na jedenastym okrążeniu na najszybszej sekcji między zakrętami 10-13 zbliża się do mnie McLaren. Ja już jestem ustawiony z celownikiem na wierzchołek Curvone, a McLaren postanawia zaatakować i wcisnąć się po wewnętrznej. Zahacza o mój tył. I poleciałem w piach. Zatrzymuję się na szczęście przed barierkami, ale spadam na miejsce 16. Do końca kilkanaście minut, przede mną dwa samochody. Kierowca Nissana skutecznie walczy przez kilka okrążeń, a i moja jazda na tym torze nie jest na tyle pewna, aby zaatakować z pełną skutecznością. Na siedem minut przed końcem udaje się: jestem 15. Na trzy minuty przed końcem doganiam kierowcę w AMG, który chyba popełnia błąd i właściwie oddaje mi pozycję 13. Do końca dwa kółka, dojedźmy już sobie spokojnie do mety. Ostatnie, dziewiętnaste okrążenie, przedostatni zakręt: żółte flagi. Wyjeżdżam z zakrętu, a tam stoi czyjeś AMG. Tym sposobem kończę sprint na miejscu 12 (albo 11, bo chyba tuż przed metą z jakiegoś powodu przeskoczyłem wyżej). Słabo. 
 
Kwalifikacje do drugiego sprintu: burza z piorunami! Olaboga! Na torze zostało już tylko 14 osób, choć ktoś tam jeszcze zaglądał i znikał (na wyścigu było w sumie 15 kierowców). Wyścig miał odbyć się trzy godziny po kwalifikacjach. Czy do tego czasu przestanie padać? Czas pole position: jedna minuta i 55,6 sekundy, o jakieś 20 sekund słabszy od warunków suchych.
 
Wyścig drugi. Jest mokro, ale już tylko kropi i według prognozy lada chwila przestanie. Poprzednio dobrą opcją na teoretycznie podobne warunki były slicki, ale inżynier zaleca ogumienie deszczowe - w końcu dopiero co była burza. Ale co on tam wie? Zakładam slicki (tak, zgłupiałem). Już na okrążeniu formacyjnym okazało się jak duży był to błąd. Temperatura spadła, ciśnienie spadło, nie mam właściwie na czym jechać. Jest jak na lodzie. I mokro tak, że jadąc za innymi samochodami niewiele widać. Już na okrążeniu formującym po raz kolejny okazało się, że nie wszyscy znają obowiązujące przepisy. Ktoś kogoś próbował wyprzedzić czy wcisnąć się obok i po takich próbach jedno z Porsche stało na torze bokiem. Przed ostatnim zakrętem poza torem znalazło się kolejne Porsche, które wróciło na tor tak, że stanęło mi prosto przed maską. Zatrzymałem się kulturalnie, ale kierowcy za mną już się nie wyrobili. Dostałem raz w tyłek, raz w bok, drugi raz w bok, Bentley poobijany z każdej strony, a na slickach nie mogę się pozbierać. Na pierwszym okrążeniu niektórzy mają problemy, więc awansuję na miejsce 14. Ale co z tego. Ledwo da się jechać: kiedy zacznie wysychać? Na drugim kółku na prostej prowadzącej do zakrętu Quercia stoi na środku jakieś Porsche, które próbuje wrócić do jazdy. No to wymijamy po zewnętrznej. Niestety 911 zamiast pojechać prosto to łapie taki uślizg i kręci bączka, że znosi je prosto przed moją maskę. Na slickach nie miałem szans wyhamować - 911 dostaje potężne uderzenie w bok. Po tym mój uszkodzony Bentley już w ogóle nie jeździ, nie skręca, nie przyspiesza. Tragedia.
 
Pod koniec pierwszego okrążenia zjeżdżam do mechaników na naprawy i po opony deszczowe. Sam postój trwa prawie minutę. Po wszystkich incydentach SA spada z 85 na 80. Na tor wracam z ogromnymi stratami między kierowców na miejscach 12 i 13. Ale za to teraz mogę jechać. Po drodze trafiają się jakieś wypadki, ale nic, co mogłoby poprawić moją pozycję. Dość szybko zbliżam się do kierowcy na miejscu 11, bezpośrednio przed którym jest zawodnik na miejscu 10. Odpuszczam, bo i tak nie mam już właściwie nic do zyskania, a mogę im tylko popsuć walkę, która jak się okazuje trwa do samego końca. Na ósmym okrążeniu do pitów ucieka jakiś McLaren - awansuję z miejsca 15 na 14. Przez ostatnie kilkanaście minut pozostaje mi tylko oglądać walkę zawodników przede mną. Dwójka na horyzoncie była na tyle wolniejsza, że dojechał do nas jeszcze kierowca z pozycji 12. Przepuściłem jego Hondę, która w końcówce połknęła zawodnika w AMG. W ostatnich minutach było już tak sucho, że każde okrążenie było dużo szybsze od poprzedniego. Meta, miejsce 14. A myślałem, że już gorzej nie będzie. Tyle błędów, tyle incydentów, tyle pomyłek. Wychodzi na to, że była to jedna z najgorszych imprez w mojej karierze.
 
Dziękuję za ściganie i... do zobaczenia nie wiadomo kiedy. Znikam na kilka tygodni świątecznej przerwy i być może uda się pojawić dopiero na Spa-Francorchamps. Dwugodzinny wyścig na tym torze to coś, czego nie chciałoby się przegapić!
 
Na koniec pamiątkowy onboard z Misano (i tak szkoda patrzeć, bo tu nawet pośmiać się nie będzie można... i w sumie wstyd publikować :bezradny:):
 

Użytkownik Plupi edytował ten post wczoraj, 13:19


#49
shogel

shogel

    Zapaleniec

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1034 postów
  • LokalizacjaPruszcz Gdański

Eh.... jeden z tych wyścigów, który siedzi mi ością w gardle. Całkiem niezłe miałem tempo na tym torze i po cichu liczyłem w każdym wyśćigu na pudło. Czasu jak zwykle ne przygotowania było mało, także nieco pojeździłem , ale odpuściłem trening na mokrym - na pewno będzie sucho  :tak:

 

Przed qualem odpadła mi guma przy hamulcu , także w pośpiechu kleiłem hebla taśmą naprawczą. Trochę sie spóźniłem i mogło pójść chyba nieco lepiej.

R1 - no tak...... mokro ku........  Jakie opony...... Prognoza pokazuje, że co 15 minut ma padać. No to wety.

Na początku niefartowny kontakt z Bartem. Załadowałem mu się odważnie na wewnętrzną i byłem przekonany, że to on doprowadził do kontaktu, ale dopiero na jednej powtórce wyraźnie widać, że jednak mi brakło i po prostu mnie wyrzuciło na zewnętrz. Nauczka na przyszłosć.

https://streamable.com/bv00u

 

Goniłem sobie potem dalej i nawet nieźle szło, ale potem F1FIego zarzuciło na tarce i dostałem niestety strzała. Kolejny spadek. I znouw gonitwa i znowu jakoś szło. Byłem już nawet 4ty. Tak widziałem że tor przesycha ale że sotało 9 minut do końca postanowiłem dotrwać. Jednak wszyscy zbliżali się do mnie w kosmicznym tempie, a na 4 minuty przed końcem wety mi się skończyły. Nie byłem w stanie żadnego zakrętu przejechać. Postanowiłem zjechać po slicki . Wjazd do pitu (oczywiście ze spinem w samym picie), staję na moim polu przed garażem i...... nic. Mechanicy poszli na piwo. Czekałem na nich kilkadziesiąt sekund kilkukrotnie przestawiając auto, w nadziei , że zauważą ruch przed garażem. W końcu przyleźli i wymienili mi opony. Wyjeżdżam z pitu a tu..... DT penaly za speeding :bezradny:  Tyle że nie mam pojęcia gdzie to niby zrobiłem. Mam automatyczny limiter tak nawiasem, a na wjeździe napewno nie przekroczyłem prędkości. Nie wiem o co kaman. Także wyścig zakończyłem wjeżdżając do pitu na karę. Wspaniały wyścig

R2 - Qual znów zawaliłem, mogło być P2, było P4. Start bez szału, jechałem jako 3ci. Na 2 zakrety przed końcem okrażenia dopadłem dwójke z przodu, na pzredostatnim zakręcie Greko za bardzo najeżdża na tarki stawia go trochę bokiem i znacznie wytraca prędkość. Ja będąc mocno napędzony za nim musiałem go jakoś wyminąć. Jak opanował auto to ustawił je do środk toru i miałem miejsce po zewnętrznej więc wyglądało na to, że tam najbezpieczniej będzie go wyminąć. Jednak jak już zacząłem to robić, postanowił zjechać do zewnętrznej  izamknąć mi drzwi. Niestety ja już tam wjeżdżałem, więc kontakt i oczywiści zamiast niego wywala na bandę mnie. Uszkodzenia masakryczne, że nie dało się jechać. WIęc zjazd na naprawy i znów ostatniej miesjce. Potem samootna jazda, chwila nadziei, że nie dam się zdublować McKlanowi, ale się nie udało. Za to po puszczeniu Greko, byłem w stanie się za nim utrzymać, także szlag mnie trafia, bo pudło było niemal pewne, a P2 realne.

Wyścig masakra.

A tu incydent z Greko który wyklucza mnie już chyba z walki o pudło

https://streamable.com/g3ixf


Użytkownik shogel edytował ten post wczoraj, 19:02

ASUS GL502V (i7-7700HQ, GTX1070)


#50
GTR

GTR
  • STEAM ID:GTR
  • Origin ID:GranTurismoR
  • Xbox Live:FilipM5
  • Social Club:FilipM5
  • LokalizacjaŻory

PQ: Z racji, że był tylko tydzień czasu na trening nie zrobiłem zbyt wielu kółek + w piątek po robocie odebrałem Oculusa od @DrFugazi i w sumie cały weekend zamiast jeździć to wszystko konfigurowałem oraz się bawiłem wirtualną rzeczywistością. Ostatecznie miałem wstęp do Golda, choć wydaje mi się, że odrobina treningu dała by mi miejsce w platynie. W sobotę nie umiałem złożyć dobrego okrążenia, które mogło mi dać jakieś pół sekundy - jak pisałem, zbyt mało czasu.

 

Q1: Zaczynamy kwalifikacje i... deszcz! No no, to co tygryski lubią najbardziej. Opady sprawiły spore trudności w wykonaniu dobrego okrążenia i cała stawka, kółko po kółku poprawiała czasy. Raz wskoczyłem na P2, potem mnie zepchnęli na P5. Potem znowu awans na P3 i tak w kółko. Ostatecznie zająłem 6 lokatę do wyścigu.

 

R1: W pierwszym wyścigu jak na złość słoneczko. Szybka zmiana setupu, ale ile paliwa? Przez ten pośpiech zapomniałem obliczyć. Minuta i trzydzieści sekund do startu a ja jeszcze nie zatwierdziłem ustawień, a przecież trzeba trochę poczekać zanim mechanicy dokonają zmian i będę mógł wystartować. Na pałę zalałem 40 litrów co się okazało błędem. Okrążenie formujące, prosta i start - pierwszy zakręt przebiegł czysto, a ja utrzymuje swoją pozycję. Nie zamierzam wciskać się gdzieś na chama i doprowadzić do kontaktu. Na drugim zakręcie już był kontakt między dwoma zawodnikami z przodu stawki co dało mi awans o trzy oczka.

 

Przede mną Mercedes i Porsche, które jadą niemal identycznym tempem. Próbuje ich doganiać ale mam z tym niemały problem. W końcu pierwsza dwójka się do siebie zbliżyła i wtedy miałem szansę, żeby ich dogonić - co też zrobiłem. W końcu lider nie wytrzymał presji i po prostu się obrócił - na pewno pomogła mu w tym nerwowa charakterystyka 911-tki. Kilka okrążeń później sam wypadam z toru i wracam na piątej pozycji, znowu kilka okrążeń i w końcu uświadamiam sobie, że jest za mało paliwa. Na jakieś 8 minut do końca po prostu zjeżdżam do boksów i czekam. Jak się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy, racja?

 

Q2: Znowu wali deszczem! Tym razem jest mamy burzę z piorunami i przejazd był niemal niemożliwy. Dopiero na ostatnim okrążeniu udało mi się przejechać w miarę dobre okrążenie, choć dalej mogłem co nieco poprawić. Jak mnie nie obróci na tych szybkich łukach, to wypadnę z toru na ostatnim zakręcie. Spróbowałem jeszcze jedno okrążenie, w połowie toru urwałem już pół sekundy na delcie, ale sesja się niestety skończyła. Ostatecznie zgarnąłem drugą pozycję, co nie było aż takim złym wynikiem.

 

R2: Pogoda się zbytnio nie zmieniła - znowu deszcz, ale już bez burzy i warunki były jako tako dobre. Front-row dla Porsche, jednak dziwnym trafem to mi się udał o wiele lepszy start, więc już przed pierwszym zakrętem byłem pierwszy. Pierwsza połowa wyścigu pod znakiem lidera przebiegła dosyć nudno, choć po jakimś czasie przestało padać, tor zaczął przesychać, a opony... zaczęły płonąć. W końcu w drugiej połowie wyścigu Mercedes za mną zaczął prezentować wyraźnie lepsze tempo i w końcu usiadł mi na zderzaku. Widziałem jak tracę na dohamowaniach, ale zyskuję na wyjściach. Nic więcej nie mogłem zrobić, bo opony wołały o pomstę do nieba.

 

W końcu dostałem pierwszego strzała na dohamowaniu do ostrego zakrętu nr. 14. Na szczęście kolega poczekał, a przewaga nad resztą stawki była tak duża, że po powrocie na tor dzieliło nas kilka ładnych sekund. Nic się nie stało, jedziemy dalej. Mercedes znowu mi siedzi na ogonie, ale nie potrafi mnie wyprzedzić. Nie chce mu na chama blokować drogi, ale nie zamierzam też łatwo oddać pozycji. Kilka okrążeń i znowu czuje że dostałem w tył i ląduje na poboczu - to ta sama osoba! Teraz już niestety wróciłem na czwartej pozycji, ale parę kółek później kolega znowu oddał pozycję. Cóż, mimo wszystko wygranej mi to nie przywróci. Ostatecznie drugi sprint skończyłem na P2.

 

Widzimy się na półtora godzinnym Paul Ricard za dwa tygodnie!


30285220960_fb97554753_n.jpg

| Flickr | Steam | Auto Kronika |

PC:

Spoiler

 Rig:
Spoiler

 

nismo






Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: online, LIGA

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych