Skocz do zawartości

SIMRACE.PL używa cookies. Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące ciasteczek w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.Proszę zapoznać się z Polityka prywatności żeby uzyskać więcej informacji. Jeśli wyrażasz zgodę i nie chcesz więcej tej informacji kliknij przycisk po prawej:    Akceptuje używanie cookies
Wiadomość powitalna SIMRACE.PL
Zarejestruj się by zyskać dostęp do wszystkich funkcji strony, pytaj, czatuj, udzielaj się na forum. Po darmowej i prostej rejestacji zyskasz dostęp do treści oraz kontak z społecznością simrace.pl Wiadomość przestanie się pojawiać po pierwszym zalogowaniu. Zapraszamy!
Logowanie Utwórz konto
* * * * *

Recenzja Forza Horizon 4


Nowe dzieło studia Playground Games to jedna z najlepszych odsłon tej serii, jednak nie jest dziełem idealnym i nie obyło się bez mniejszych lub większych wpadek. Co można powiedzieć o najnowszym Horizonie i czego się spodziewać? Zapraszamy do przeczytania naszej recenzji gry Forza Horizon 4, wydanej 2 października bieżącego roku.

Świat gry


Festiwal Horizon przenosi nas z powrotem na stary kontynent. Tym razem zawitamy do wysp, a konkretnie do północnej części Wielkiej Brytanii. Na starcie trzeba powiedzieć, że świat w jakim się będziemy poruszać jest fantastycznie zaprojektowany, ponieważ klimat Anglii wylewa się z monitora. Zacznijmy od krajobrazów jakie zobaczymy, a jest ich sporo i co najważniejsze, wszystkie wydają się być bardzo autentyczne. Lwia część naszej małej Brytanii to głównie pola uprawne i łąki na wyżynach, na których w zależności od danego sezonu zobaczymy co innego. Na zachodzie mapy znajdziemy wielkie jezioro z mniejszymi pasmami górskimi, które stają się większe wraz z posuwaniem się na północ. Na wschodzie znajdziemy jedyne duże miasto w grze, którym jest szkocki Edynburg – wypełniony starymi kamienicami daje wrażenie niemalże idealnego odwzorowania z rzeczywistości. Poniżej Edynburga znajdziemy typową, surową angielską wydmę, a w centrum gęsty las, łąki z turbinami wiatrowymi, a co jakiś czas pojawią nam się charakterystyczne wioski z chatami zbudowanymi wedle stylu późnego średniowiecza – naprawdę świetnie wyglądają. W miarę zwiedzania Szkocji przyjdzie nam też odkrywać charakterystyczne punkty widokowe, które często są wzorowane na rzeczywistych jak na przykład zamek w Edynburgu, rzymski akwedukt, średniowieczny młyn, pomniki, wodospady, tamy wodne... jest co zwiedzać.

Dołączona grafika


Skoro o sezonach mowa, to twórcy zrobili tutaj kawałek naprawdę świetnej roboty. Sezony są cztery, i każda z nich prezentuje odrębną porę roku – nie będę ich tłumaczyć, bo każdy chyba wie czym się różni zima od lata. W tym czołowym aspekcie gry pozytywnie zaszokowały mnie dwie rzeczy: pierwsza z nich to ogromna skala zmian, która uświadamia jak bardzo zmienia się świat gry na przełomie pór roku, a druga to jak świetnie odwzorowany jest klimat każdego sezonu. Powołam się na przykład pasma gór znajdującego się na północy mapy: podczas jesieni krajobraz wygląda jak typowa, islandzka tundra – skały, ciemna ziemia, prawie zero roślinności i jałowy klimat pojedynczej drogi idącej przez tą dolinę. W zimę zaś poczujemy się jak w najprawdziwszych alpach, zaś podczas wiosny jest to zwykła, ładna dolina. Naprawdę czuć jak dużo potrafi zmienić zwykła pora roku, a dodam że takie wrażenie zmienności odniesiemy nie tylko w górach. Zaś co do klimatu każdego z czterech sezonów, twórcy zadbali tu o najmniejszy detal – kolorystyka, roślinność, niska pozycja słońca w zimie (co daje niesamowicie klimatyczne poranki), pomarańczowe liście na drogach podczas jesieni... wszystko to jest niesamowicie autentyczne. Naprawdę fantastyczna robota Playground Games – śmiem twierdzić że to najlepsza dotychczasowa mapa z serii i trudno będzie zrobić lepszą.

Rozgrywka


Gra ma łącznie kilka trybów – jednoosobowy oraz przygoda. Tryb gry dla pojedynczego gracza jest podzielony na offline i online. Są one identyczne względem siebie, jednak w tym drugim na mapie znajdziemy aż do 72 graczy, którzy urozmaicają w jakiś sposób rozgrywkę – najważniejsze jest to, że nie mogę jej specjalnie zepsuć poprzez wjeżdżanie w innych graczy, bo w miarę zbliżania do siebie auta przenikają przez siebie – duży plus! Tryb solo różni się tym, że zamiast graczy znajdziemy AI.

Jak wygląda sama rozgrywka? Pierw zaczniemy od stworzenia postaci – wybieramy płeć, wygląd, elementy garderoby i ksywę, po której będą zwracać się do nas postacie w grze. Następnie po prawie godzinnym prologu, który ma za zadanie oswoić gracza z najbardziej podstawowymi elementami gry zostaniemy rzuceni do drugiego etapu wprowadzenia, w którym przejdziemy przez kilka pór roku, a w każdej z nich przejdziemy po kilka wyścigów, aby zakwalifikować się do następnej i tak dalej. Tu już doświadczymy pełną dowolność gry, tak więc niektórzy (tak jak i ja) dopiero po skończeniu tego prologu dowiedzą się, że to w ogóle było wprowadzenie. Po skończeniu zimy zostaniemy przeniesieni do właściwej gry z aktualną porą roku – niekoniecznie musi to być wiosna, bo każdy sezon w Forzie jest dla wszystkich graczy ten sam i trwa okrągły tydzień w czasie rzeczywistym. Po tygodniu z wiosny wszyscy przechodzą do lata które trwa tydzień, i tak dalej.

Dołączona grafika


Podczas samej gry mamy naprawdę ogrom możliwości. Najbardziej podstawowym elementem rozgrywki są oczywiście wyścigi – te legalne organizowane przez festiwal, oraz nielegalne, w których uczestniczą wszystkie auta o danym indeksie osiągów. Sam gracz jest tym razem zwykłym uczestnikiem festiwalu a impreza jest organizowana tylko w jednym miejscu i się nie rozbudowuje, co z logicznego punktu widzenia jest lepszym wyjściem niż w trzeciej części. Wyścigi są podzielone na rodzaje (drogowe i terenowe) i w każdej klasie zdobywamy osobne poziomy, które odblokowują kolejne wyścigi oraz wręczają nagrody w postaci losowań czy też aut niedostępnych w sklepach. Jeżeli chodzi o jazdę terenową zawsze byłem temu przeciwny w grach typu Forza, ponieważ od razu przypomina mi się pościg ogromnymi SUV-ami (których nie cierpię) po polach i łąkach mając na blacie jakieś 200km/h. Niestety, tu ponarzekać nie mogę choćbym i chciał. Seria wyścigów off-road to teraz w dużej mierze kręte, błotniste trasy które swoją budową przypominają w jakimś stopniu rajdowe odcinki specjalne, a szeroki asortyment aut rajdowych pozwala cieszyć się tym typem wyścigów w normalnym aucie. Oczywiście dalej zdarzają się bezsensowne trasy, ale jest o wiele lepiej niż w poprzedniej części.

Zarobione pieniądze możemy przeznaczyć oczywiście na powiększanie naszej motoryzacyjnej kolekcji lub modyfikowanie naszych aut. Jak zawsze Forza ma świetny system tuningu aut, gdzie możemy poczuć różnice w każdej zakupionej części. Chcesz zmienić silnik z tego biednego V6 na V8? A może do twojego słabego wolnossącego silniczka dołożyć turbinę lub kompresor? A może pójdziesz w stronę ostrych wałków rozrządu, gdzie moc kończy się dopiero w okolicach 10 tys. obrotów? Droga wolna! Możemy również kupić nieruchomości którymi są domy. Jest ich w sumie 12, z czego jeden dostajemy na starcie gry. Każde mieszkanie kosztuje od 200 tysięcy do nawet 15 milionów. Czemu tak drogo? No cóż, bo to... zamek w centrum Edynburga. Tak, możemy kupować całe zamki, a drugi jest na wybrzeżu i kosztuje nieco mniej – tylko 10 milionów. Każda z nieruchomości daje jakieś bonusy jak przykładowo możliwość szybkiej podróży w dowolne miejsce czy podwojenie zdobytych punktów Forzathon. W domu możemy również przebrać naszą postać, ponieważ oprócz pieniędzy i aut nagrodami są również ubrania. O ile mogę zrozumieć próbę zawarcia jakiejś więzi z naszą postacią, o tyle w Forzie traci to sens kiedy wszyscy zdobędą strój kurczaka disco albo złotą garderobę ze starymi cylindrami i okularami Elvisa, żeby się po prostu wyróżnić.

Dołączona grafika


Poza wyścigami możemy zająć się znajdowaniem porzuconych w szopach samochodów, które w tej części są naprawdę ciekawe. W trójce mieliśmy same stare gruchoty z lat 50/60-tych, a jedynym ciekawym samochodem była japońska Godzilla. Co mamy tym razem? Nie chcę spoilerować ale spodziewajcie się ikon motoryzacyjnych z lat 80 i 90-tych. Oprócz szukania aut możemy też pobawić się w poszukiwanie i zbijanie tablic premiowych z punktami wpływów oraz zniżkami na szybką podróż. Niektóre są usiane w naprawdę dziwnych miejscach – do jednej tabliczki potrzebowałem wąskiego Peel P50 żeby wjechać w ciasną alejkę między budynkami, a druga z tabliczek jest na dachu kościoła i dalej nie rozgryzłem jak się tam dostać. W miarę zdobywania punktów wpływu odblokujemy również pokazy specjalne, które są kwintesencją Horizona od czasu pojedynku drogowego Mustanga z '69 z Mustangiem P-51 w pierwszej części. Wyścig z prawie 200-letnią lokomotywą parową? Jazda do celu rajdową Fiestą w towarzystwie czterech crossów? Czy pojedynek z wojskowym samolotem? Bez problemu!

Jest również tryb Horizon Life, w którym każda z czynności ma swoje poziomy, tak jak wcześniej wspomniane wyścigi. Oprócz nich możemy zdobywać kolejne levele w kolekcji aut, fotografowaniu, malowaniu samochodów, kaskaderstwie, drifcie i tak dalej. Oprócz poziomów aktywności możemy także zdobywać poziom naszej postaci za które przyznawane są punkty umiejętności – te to niestety krok wstecz, bo zamiast inwestować je w postać możemy je wydać tylko na auto. Problem w tym że mając tak pokaźną kolekcję aut trzeba awansować w samochód którym często się jeździ – o ile się taki w ogóle ma w gąszczu 50 sztuk.

Dołączona grafika


Sam model jazdy jest miodny – wygodny, intuicyjny oraz idealny do pada. Kierownicy niestety nie udało mi się skonfigurować, a szkoda. Forza Horizon zawsze była półkę wyżej od reszty arcade jeżeli chodzi o czucie aut. To nie jest Need For Speed gdzie każdy samochód prowadzi się tak samo. Jeżeli wyłączymy wszystkie asysty, to poczujemy podsterowność w ośkach czy uciekającą dupę w mocniejszych tylnonapędówkach, zaś napęd na cztery koła da nam możliwość ślizgania się bokiem na pełnym gazie. Troszkę w oczy rażą kontrolowane poślizgi przy 250km/h, no ale to arcade – niech będzie.

Jazda w pięknym krajobrazie ma swoje zalety. Oprócz cieszenia własnego oka tym co widzimy, możemy to również pokazać światu. Wszystkie części Forzy od dawna cieszą się uznaniem wirtualnych foto-pstryków, ponieważ tryb foto pozwala robić przepiękne zdjęcia z prawie dowolnym ustawieniem kamery – pod tym względem ustępuje tylko Project CARS 2, gdzie można było robić zdjęcia z lotu ptaka, czego w Forzie brakuje. Osobiście zaraziłem się robieniem zdjęć właśnie przez Forzę, a konkretnie Motorsport 4, w której zrobiłem ponad 250 zdjęć na przestrzeni prawie roku. W międzyczasie grałem w pierwszego Horizona, FM6: Apex, FH3 i w każdej z tych gier miałem satysfakcję z robienia zdjęć - nie inaczej jest w czwartej części. Dodam jeszcze, że wszystkie obrazki, które widzicie w recenzji są zrobione w trybie fotograficznym przeze mnie i to bez żadnej obróbki.

Zawartość


Lista samochodów wydaje się świetna, ale jak zajrzymy głębiej w dostępne auta to przestanie być kolorowo. Fani japońskiej motoryzacji będą zaskoczeni brakiem takich marek jak Toyota, Lexus i Mitsubishi. Zamiast tego lukę wypełniają takie wynalazki jak wyścigowe Volvo FH16, Warthog z HALO, Lola T70 czy Mercedes-Benz W154 z 1939... to nie są złe auta, ale kompletnie nie pasują do klimatu gry. Żeby nie wypominać samych wad to dodam, że cieszy powrót Volkswagena, którego zabrakło w poprzedniej części.

Dołączona grafika


Nie można mówić o samochodach nie wspominając o ich dźwiękach, a one są niestety fatalne. Stare Porsche 911 Turbo brzmi jakoś tak płasko, nie ma tego charakterystycznego ryku, podobnie rzędowe szóstki BMW oraz RB26 ze Skylina, które dzielą dokładnie ten sam dźwięk. Odgłos wysokoobrotowej Hondy Civic z '97 to jakieś pierdzenie i dzwonienie w wydech, jakby ktoś zamiast jednego tłumika wspawał kawałek rury o zbyt dużej średnicy. Najbardziej jednak zawiodłem się na wanklach – niestety, ale po zmianie silnika na 4-wirnikową jednostkę wprost z Mazdy 787B odechciało mi się jeździć tym samochodem. Naprawdę fatalne doznania dla uszu. Co ciekawe ostatnio wyszła Mazda RX-7 Spirit-R w DLC i jakimś cudem tu dało się zrobić naprawdę przyjemny dźwięk...

Kolejny duży zawód to McLaren F1 - dźwięk tej cudownej V12-tki jest tak kiepski, że samochód woła o pomstę do nieba. Naprawdę, polecam sobie porównać kilka aut, w tym między innymi McLarena F1 między trzecią a czwartą częścią gry oraz RX-7 - wersję z podstawki i DLC. Żeby nie być stronniczym, jest też pula dźwięków, które są prawdziwą symfonią, np. BMW M5 E60 z V10-tką rozkręcająca się do ponad 8 tys. obr/min, gardłowy ryk nowego Caymana GTS, czy też ten specyficzny klang VR6 ze Scirocco – prawdziwy miód dla uszu. Również świetnie wypadają japońskie, warczące V6 od Nissana 350Z, 370Z i GTR-a.

Dołączona grafika


Poniekąd zawodzą również elementy społecznościowe, ale tego można się było spodziewać, bo od FM5 i FH2 nic się nie zmieniło. O co mi chodzi? O rynek wśród społeczności. Za czasów Forzy Motorsport 4 to była świetna opcja na zarobek, bo można było sprzedawać malowania aut, naklejki na auta, projekty tuningu oraz oczywiście same auta (chyba jedyna opcja która się zachowała). Oprócz tego dla naszych kolegów przewidziane były prezenty, czyli pieniądze i wszystkie wcześniej wspomniane rzeczy oddawane komuś za darmo z tą różnicą, że wtedy takie malowanie nie było prywatne, czyli można było je edytować. Niestety w FH4 to zanikło. Osobiście zrobiłem już trzy prostsze malowania aut i nie widzę sensu żeby robić jakieś większe, skomplikowane projekty, które mogłyby zająć mi kilkanaście godzin ślęczenia w lakierni, bo jedyne co z nimi mogę zrobić to udostępnić za darmo... jest satysfakcja z wykonanej pracy, ale nie ma do niej motywacji.

Oprawa audiowizualna i strona techniczna


Jak już napisałem przy okazji pochwalania pór roku, gra prezentuje się pięknie. Świat gry jest kolorowy, pełen różnorakich barw i sprawia wrażenie autentycznego. Każda pora roku jest dopieszczona małymi szczegółami jak np. niskie słońce podczas zimy, co daje dużo charakterystycznego, mroźnego klimatu. Wszystko jest bardzo rzeczywiste. Krajobrazy w oddali prezentują się pięknie, a wjazd do Edynburgu w nocy to niesamowite wrażenie – żółta poświata ze starych latarni oświetlająca XVIII-wieczną zabudowę pozostanie w pamięci na długo. Żeby się nie rozdrabniać powiem krótko – gdzie byśmy nie były, o jakiej porze dnia lub nocy, efekt widziany na ekranie jest piorunujący.

Dołączona grafika


Same samochody cieszą oko z kamery trzeciej osoby, bo niestety wnętrza nie prezentują się najlepiej – poszarpane krawędzie, jasne tekstury, ledwo widoczne zegary i przede wszystkim ten irytujący skręt kierownicy znacząco zniechęcają do gry z perspektywy bohatera. Jednak podczas gry zza samochodu sytuacja drastycznie się zmienia – auta są szczegółowe i twórcy w końcu poprawili trze brzydkie, rozmazane odbicia na karoserii. Całkiem ładnie prezentują się też zabrudzenia błotem na aucie czy również pokryte cienką warstwą śniegu zderzaki i progi auta. Skrótowo mówiąc, jazda z kamery trzeciej osoby to czysta przyjemność, i tak właśnie polecam grać czwartą część Horizona.

O dźwiękach samochodów już się wypowiedziałem, więc czas na muzykę, która będzie nam grać do uszu podczas jazdy. I będzie grać głośno, bo dobór muzyki jest cudowny – po raz kolejny pojawili się mniej znani autorzy tworzący świetną muzykę, którzy zyskają na popularności dzięki grze. Znajdziemy w sumie kilka stacji radiowych, a spośród nich każda skupia się na innym rodzaju muzyki – drum'n'bass, house, pop, rock czy też muzyka klasyczna – każdy znajdzie coś dla siebie. Niektóre kawałki są naprawdę fenomenalne i świetnie pasują do luźnego klimatu festiwalu w grze, a moim faworytem jest utwór z menu głównego, naprawdę wpada w ucho!

Dołączona grafika


Jeżeli chodzi o stronę techniczną, to chyba po raz pierwszy w historii gracze pecetowi dostali naprawdę porządny port jakiejkolwiek Forzy. Pierwszy Apex był już świetny, jednak okazało się że gra strasznie zjadała pamięć RAM, trzecia część Horizona cierpiała na stuttering, który w FM7 był chyba jeszcze gorszy. Lecz w końcu po tych trudach przyszła pora na naprawdę porządną grę ze świetną optymalizacją. Przykładem będzie mój sprzęt – stary procesor i5, GTX 1060 6GB i pamięć RAM 8GB na cienkich pamięciach mimo wszystko pozwala na grę w rozdzielczości Full HD przy 60 klatkach na sekundę z ustawieniami wysokimi, tak więc ustępuje tylko ultra mając dosyć leciwy sprzęt jak na dzisiejsze czasu – dla mnie bomba! Gra również nie jest typową premierową betą, bo naprawdę nie spotkałem się z większymi błędami, a przynajmniej ja żadnego nie pamiętam.

Podsumowanie


Nowa Forza Horizon 4 to gra, która odbije się dużym echem w swoim gatunku. Ma genialnie zbudowany świat w odróżnieniu od Australii, piękne pory roku, satysfakcjonującą liczbę aut, a model jazdy na padzie jest świetny i intuicyjny. Jedynym poważnym minusem jest wcześniej wspomniany dźwięk niektórych aut – naprawdę trudno to zrozumieć, bo w trzeciej części auta brzmiały o wiele lepiej. Nieco mniej drażni nadmiar ubiorów postaci, wnętrza aut oraz mała monotonność dla graczy, którzy zagrywali się w trzecią część Horizona. Mimo wszystko gra porywa i zmienia godziny w minuty a eksploracja Wielkiej Brytanii to czysta przyjemność. Można powiedzieć że gra zmiażdżyła konkurencję porównując ją do ostatniego Need For Speeda czy The Crew 2... ale powiedzmy sobie szczerze - to nie jest konkurencja dla Forzy, która jest kilka półek wyżej niż dwie wcześniej wspomniane gry. Nie zadowala również cena gry, która zaczyna się od 249zł za najbiedniejszą wersję kończąc na edycji ultimate ze wszystkimi dodatkami za... 349zł. To absolutnie nie jest dobra cena za grę na PC, mimo tego jak świetna nie jest. Gdzie się podziały te czasy kiedy premierowa wersja gry AAA kosztowała co najwyżej 130zł?

2 Komentarze

Tak dorzucę apropo dźwięków: https://www.youtube....0&feature=share

Dobra lektura Filip, dzięki za wnikliwą reckę!

Tak myślę, że nie Ty jeden zauważyłeś problem z dźwiękami. Mam nadzieje, że w kolejnych częściach położą na to większy nacisk.

 

Gdyby ktoś chciał pośmigać z nami w klubie
http://simrace.pl/fo...-z-gry/?p=62729