Skocz do zawartości

SIMRACE.PL używa cookies. Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące ciasteczek w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.Proszę zapoznać się z Polityka prywatności żeby uzyskać więcej informacji. Jeśli wyrażasz zgodę i nie chcesz więcej tej informacji kliknij przycisk po prawej:    Akceptuje używanie cookies
Wiadomość powitalna SIMRACE.PL
Zarejestruj się by zyskać dostęp do wszystkich funkcji strony, pytaj, czatuj, udzielaj się na forum. Po prostej rejestracji zyskasz dostęp do pełnych treści oraz kontakt ze społecznością SimRace.pl Wiadomość tylko dla niezarejestrowanych, ZAPRASZAMY!
Logowanie Utwórz konto

Zobacz inną zawartość



Szukaj wpisów




* * * * *

Pokolenie PlayStation na torze wyścigowym? Czemu nie!


Poruszany przeze mnie temat jest dosyć kontrowersyjny w środowisku profesjonalnego motorsportu. Wiele osób lekceważy możliwości jakie dają najzwyklejszym ludziom narzędzia w postaci konsoli lub komputera z porządną kierownicą i odpowiednim symulatorem, a nawet grą wyścigową. Bez siłowników, bez kokpitów, czy pełnych rig'ów i innych mocno przesadzonych sprzętów, które do nauki i szlifowania jazdy – nie są konieczne. W tym tekście chciałbym poruszyć temat wykorzystania doświadczeń z simracingu w rzeczywistości, a także na odwrót – do analizy błędów i znalezienia metod na ich zniwelowanie. Zapraszam do lektury!

Moje doświadczenia z reala



W zakończonym już sezonie 2016 jeździłem w Mistrzostwach Polski Hour Race za kierownicą E36 318is, a pod koniec sezonu zostałem zaproszony przez Audi na testy scoutingowe do TT Cup. Do swoich przygotowań wykorzystywałem grę Assetto Corsa w wersji PC. Zanim trafiła mi się możliwość startu w MPH, jeździłem w lokalnych zawodach Time Attack różnymi samochodami, ale głównie Fiatem Cinquecento, którego specjalnie wybrałem pod kątem nauki jazdy sportowej – najdrobniejszy błąd w takim samochodzie kończy się ogromną stratą czasową. Moc rzędu 54KM, beznadziejny balans i drogowe opony nie były sprzyjającymi czynnikami w szybkiej jeździe.

Dołączona grafika


O czym to będzie


Zaznaczę od tego, że artykuł zamierzam oprzeć na porównaniu do Assetto Corsa, pomimo tego, że inne symulatory dostępne na rynku jak chociażby rFactor czy iRacing niektórzy oceniają jako „trudniejsze” - do czego odniosę się w dalszej części. W przykładach skorzystam głównie z własnych doświadczeń, ponieważ wielu znanych mi kierowców nie korzysta z simracingu w takim stopniu jak ja. Mimo tego, zapraszam miłośników innych symulatorów lub nawet gier wyścigowych do lektury. Myślę, że moje doświadczenia z obydwu światów pozwolą wam na przełożenie tego na własne spostrzeżenia i wyciągnięcie wniosków.

Dołączona grafika


Dlaczego Assetto Corsa


Dla mnie jest to najlepszy symulator dostępny na rynku, który łączy prostotę ustawień kierownicy, czytelny interfejs, szeroką gamę możliwości ustawień setupu i mocno dopracowaną fizykę samochodów, którymi możemy trenować z wykorzystaniem laserowo skanowanych torów. Jest on dla mnie najbardziej naturalny i wiernie oddający czystą jazdę ze wszystkich dostępnych komercyjnie na rynku na moment obecny. Pomijam wady, jak chociażby brak rozbudowanej fizyki hamulców (oczywiście powinna być) czy bardziej zaawansowany dynamiczny grip z uwzględnieniem syfu na torze (piach, odklejone kawałki opon), jednak domyślam się jak trudne może to być do odwzorowania, zwłaszcza w przypadku tego drugiego. Assetto Corsa nie jest i raczej nie będzie doskonałe (bo jaki symulator jest), jednak jest to moje ulubione narzędzie do treningu również z tego powodu, że naprawdę wiele czuć na dłoniach (odpowiada za to system force feedback) co sprawdza się też w prawdziwym samochodzie – po prostu wiem że siedzę w aucie, czuje opony i mam nad tym kontrolę.

Dołączona grafika


Trenuje w grze, jeżdżę po torze


Jak więc wyglądały moje przygotowania do Mistrzostw Polski Hour Race w BMW E36? Od strony treningowej byłem w bardzo dobrej sytuacji. Krzysiek Szymikowski (aka Szymik) wykonał genialną wersję laserowo skanowanego Toru Poznań do Assetto Corsa, który mogę jak najbardziej polecić – jest to wiernie wykonana kopia toru, jego nawierzchni oraz całego otoczenia. I mówię to jako kierowca, który przejeździł na tym torze zdecydowanie więcej, niż jakaś weekendowa sesja na Track Day’u. Pozostaje teraz do wyboru auto – w grze najbliższym takim pod względem osiągów i rozwijanych prędkości było BMW E30 M3. Tutaj trzeba zaznaczyć że pojawiają się subtelne różnice.[/center]



Dołączona grafika


Podobieństwa i różnice BMW w grze i w realu


Ten fragment bedzie raczej dla maniaków z żyłką mechanika, jeśli nie lubicie opisów technicznych, można przeskoczyć akapit.

- BMW E30 w AC ma semi-slicka, opona się przegrzewa mimo całkiem niezłej przyczepności porównując do naszego slicka i w sumie pucharowego Federala
- BMW E30 ma zupełnie inne tylne zawieszenie niż E36 Coupe i „kwadrat” jest znacznie bardziej nadsterowny w porównaniu do E36 Coupe/Sedan. Compact ma takie samo zawieszenie tylne jak E30.
- E30 w Assetto nie daje takiej samej możliwości ustawień jak u nas, my mieliśmy więcej do dyspozycji, tj. dużo większy zakres kątów, czy regulacja twardości amortyzatorów.
- E30 miało za słabo spiętą szperę i auto ma tendencje do podsterowności w szybkich łukach (Baba Jaga, Karting, Dęby, Radar, Ostatni Prawy…). Nasza szpera była dużo lepsza, pomijam fakt, że pod koniec sezonu zaczęła „puszczać” i np. na kukurydzy zachowywała się jak otwarty dyferencjał.
- Ustawienie tylnego spoilera w E30 w Assetto było niemalże nieodczuwalne wg mnie przy odpowiedniej jeździe, my również nie mieliśmy nawet żadnej lotki w stylu M3 czy GT Class 2.
- E30 M3 ma około 230KM, ale waży około 1230kg.
- E30 M3 nie jest usztywnione, co (uwaga) czuć na dłoniach (są dostępne wersje Gr. A oraz DTM i one inaczej się prowadzą)

Dołączona grafika


Jeszczę parę technikaliów naszej E36:

- Jeździliśmy na pełnym slicku 17", więc nie było kłopotu z przegrzewaniem się, ale mamy dłuższe przełożenie o około 25%
- Auto było neutralne w prowadzeniu z tendencją do leciutkiej nadsterowności (według mnie, idealny setup pod to, co mieliśmy)
- Pełny zakres regulacji kątów i amortyzatorów
- Klatka bezpieczeństwa i rozpórki: dużo większa sztywność + lepsze wyważenie
- Nasza E36 miała moc około 150KM w porywach (uwierzcie mi, że mieliśmy jedno ze słabszych aut w porównaniu do innych „IS’ów”) ale nasze auto ważyło nieco ponad 1000kg[/center]

Dołączona grafika


Korzyści w obu światach


I wiele innych rzeczy w jednym i drugim, które po prostu mam zakodowane w głowie i wiem jak to przeanalizować. Chciałbym zaznaczyć, że pomimo tylu różnic w jednym i drugim, na plus i minus – osiągane prędkości na prostych i w zakrętach, punkty hamowania, czy przede wszystkim czasy robione i w Assetto Corsa, i w rzeczywistości naszym samochodem, czy nawet ogólnie pucharowymi BMW, są do siebie BARDZO zbliżone. Pozostaje kwestia znalezienia tych wszystkich podobieństw i różnic oraz przełożenie doświadczeń z jednego i drugiego świata. Wiele odczuć i opinii na temat naszego samochodu (prawdziwego, BMW E36 318is) po konsultacjach z szefem zespołu, bardzo często się sprawdzało. Jeśli auto było momentami zbyt nadsterowne, to zasugerowałem delikatne zmiękczenie tylnych amortyzatorów. Zespół miał identyczne odczucie. Zmniejszyliśmy twardość o te dwa „clicki” i auto od razu prowadziło się lepiej, zupełnie przestało myszkować. To tylko przykład jednego z wielu odczuć jakie można zaobserwować na wirtualnym torze i wykorzystać w rzeczywistości. Takie same rzeczy czułem na dłoniach w Assetto Corsa, co w pucharowym BMW na Torze Poznań.

Damian Lempart | onboard Assetto Corsa - BMW M3 E30 S1 | SIMRACE.pl

Zaproszenie od Audi



Pod koniec sezonu, okazało się, że Audi zaprosiło mnie na testy scoutingowe do TT Cup 2017 – najprawdopodobniej na moment obecny szansa życia. Możliwość pokazania siebie, swoich umiejętności, talentu i szybkości pod okiem takich kierowców jak Markus Winkelhock (były kierowca F1, mistrz świata FIA GT1 czyli obecnej serii Blancpain) czy Marco Werner (3-krotny zwycięzca Le Mans w klas. Generalnej), którzy byli naszymi instruktorami. Super! Ale jak do tego się przygotować, skoro jeszcze rok temu, moją jedyną formą motorsportu była jazda nocami po przełęczach w Cinquecento albo Time Attack na domowym torze „Rakietowa” we Wrocławiu, gdzie na miejscu na dzień dobry wsiadam do najnowszego Audi R8 V10 i mam konkurować z innymi kierowcami, którzy są świeżo po Niemieckiej Formule 4?

Dołączona grafika


Znowu trenuje wirtualnie


Oprócz analizy obiektu, onboardów z samochodów i motocykli, zostało mi jedynie… Assetto Corsa i upalanie m.in. R8 V10 dostępnej w grze oraz TT Cup dostępnego jako mod (zawartość stworzona przez społeczność a nie twórców gry). Nie byłem w stanie nawet znaleźć wersji toru po którym miałbym jeździć, co jest dla mnie dosyć szczególne w przygotowaniu się do czegokolwiek i jedyną formą przygotowań mogło być dowolne jeżdżenie po różnych torach, jakie przyjdą mi do głowy. Testowałem różne sekwencje zakrętów, jak auto się zachowuje ogólnie przy określonych prędkością, przeciążeniach etc. Dodatkowo starałem się wytrącać auto z równowagi, rzucać nim na jedną i drugą stronę, żeby wymusić kontrolowany poślizg. Generalnie bawiłem się w hot-lap’owanie i drifting/powersliding, mimo iż nie zajmowałem się tą dyscypliną nigdy. Po prostu chciałem zobaczyć, jak to auto może zachowywać się w poślizgu i jakie mogą być jego reakcje na gaz czy hamulec.

Dołączona grafika


Testy w niemczech i głęboka woda


Już na miejscu oprócz próby trailbrakingu i driftu w Audi R8 po oblanej woda płycie, innymi wyzwaniami była jazda TTS’em po pętli toru – jedna z mierzonym czasem i z instruktorem w środku, a druga samemu, ale instruktor (Winkelhock) jechał za nami i obserwował nasz styl jazdy, prędkość, etc… Jak mam być szczery – po prostu wsiadłem do jednego i drugiego samochodu, ustawiłem fotel po swojemu, żeby było jak najwygodniej dla nóg i rąk, a potem po prostu pojechałem swoje. Nie czułem jakiegoś dyskomfortu z powodu tego, że nigdy nie jeździłem tymi samochodami. Pojechałem obcymi samochodami tak jak miałbym to zrobić każdym innym, czy jak w Assetto Corsa. To, co mam zrobić za kółkiem miałem zakodowane na takiej samej zasadzie, jak zmieniam samochód w Assetto Corsa i od razu mam jechać po rekord świata. Sposób hamowania, praca nogami, styl jazdy, czy szukanie najwyższych prędkości – nie robiłem nic innego niż to co wyćwiczyłem w simracingu. Kwestia odkrycia tego „wyczucia” i przełożenia tego do prawdziwego samochodu.

Dołączona grafika



Dołączona grafika


Synergia czyli łączenie doświadczeń


Więc w końcu jak to jest, że można skutecznie przełożyć umiejętności z simracingu na prawdziwy tor wyścigowy? Osobiście uważam, że to kwestia intuicji i połączenia doświadczeń z jednego i drugiego świata. Wcześniejszy trening z wykorzystaniem danego toru na symulatorze pozwala nam na lepsze zaaklimatyzowanie się na obiekcie, po którym mamy się ścigać – znamy już sekwencje zakrętów, jakie ruchy kierownicą wykonać, czy chociażby jak wciskać gaz lub hamulec. Jeśli mamy odpowiednią wiedzę na temat konstrukcji samochodów – może nam również pomóc w kwestii ustawień naszego pojazdu. Odpowiednie, analityczne podejście do on-boardów, znalezienie jak najlepszego moda do treningu oraz toru (jeśli nie mamy wersji laserowo skanowanej), ewentualnie wykorzystanie telemetrii i porównanie wszystkich doświadczeń ze sobą może nam pozwolić na znalezienie chociażby przybliżonych punktów hamownia na tyle, że wsiadając do prawdziwego samochodu nie będziemy ich szukać od początku – my będziemy już od dawna znać ich przybliżone miejsce. Pozostanie tylko kwestia dostosowania się do przyczepności opon, toru i warunków panujących dookoła. Cała sprawa po prostu polega na porównaniu wszystkich naszych danych ze sobą: on-boardów z symulatorów i rzeczywistości, wykresów telemetrii i uwzględnieniu panujących, zasugerowanych lub ustawionych w danym symulatorze warunków, takich jak przyczepność, nagumowanie nawierzchni, temperatury etc…

Dołączona grafika



Czy profesjonaliści korzystają z symulatorów


Wielu nie tyle co profesjonalnych, ale i zawodowych kierowców z którymi miałem przyjemność porozmawiać, ma problem z wykorzystaniem symulatorów do trenowania. Po prostu – nie czują przeciążeń na swoim ciele, do których są tak przyzwyczajeni. Nie są w stanie wyczuć nawet intuicyjnie jak poprawić setup, jak inaczej pojechać, czy tym bardziej znaleźć granicę możliwości samochodu na którym trenują. Nie jest to jednoznaczne z tym, że nie poradzą sobie za prawdziwym kółkiem, bo zdecydowana większość z nich miało lub ma świetne wyniki za kierownicą w swoich dyscyplinach. Po prostu zostali inaczej „wychowani”, a simracing musiałby wiązać się dla nich z nauką od zera. Mimo iż chodzi tutaj o to samo - kręcenie kółkiem i wciskaniem pedałów w taki sposób, żeby przejechać każde okrążenie jak najrówniej i jak najszybciej.

Dołączona grafika


Żadna wiedza nie szkodzi!


W tym miejscu chciałbym podziękować za lekturę, jest mi niezmiernie miło i mam nadzieję, że zaciekawiłem Ciebie tym tekstem a także trochę moją osobą i przede wszystkim – poruszonym tematem. Wpływ gier i świata wirtualnego na doświadczenia realne często jest dość kontrowersyjny, zwłaszcza dla osób, które nie mają z tym styczności.. Tym tekstem chciałem po prostu udowodnić, że śmiało można wykorzystać dostępne na rynku narzędzia i oprogramowanie dla szkolenia na całkiem wysokim poziomie ścigania. Na sam koniec, chciałbym jeszcze podkreślić to, że w jaki sposób byście nie trenowali – nie zastąpi Wam każdego przejechanego kilometra w prawdziwym samochodzie, na prawdziwym torze wyścigowym. Zapraszam do dyskusji, zastrzegając że nie chodzi tylko o porównanie do konkretnego symulatora i dyskusję która gra lepsza!

Dołączona grafika



Zachęcam też do kontaktu, chętnie udzielam się na Facebooku, znaleźć mnie można także na Steam lub poprzez forum SimRace.pl

profil Facebook
https://www.facebook.com/lempartracing[/center]

Dołączona grafika



Poniżej materiał który przygotowałem z myślą o porównaniu warunków jazdy, pracy kierownicy, przebiegu nitki toru itd pomiędzy realem a wirtualem. Onboard z wrześniowej rundy Mistrzostw Polski Hour Race łączonej z FIA CEZ Endurance. W realu Lambo prowadzi Teodor Myszkowski a w Assetto Corsa ten sam model Damian Lempart.

REALITY CHECK - Assetto Corsa vs real life | Lamborghini Huracan GT3 on Tor Poznań




wątek Damiana w którym dzieli się doświadczeniami ze swoich postępów
http://simrace.pl/fo...ny-na-20152016/

fotografie z Toru Poznań autorstwa: Tomasza Kubiaka
fotografie z testów Audi autorstwa: Dirk'a Pommert'a
materiał video za zgodą T. Myszkowskiego

autor tekstu: Damian Lempart
korekta, skład: rauf

5 Komentarze

Świetny i wciągający materiał, autor ma smykałkę do pisania! No i fajnie usłyszeć takie zdanie w tym temacie, od kogoś kto faktycznie ma styczność z autem, torem i wysokimi obrotami! Świetny tekst Damian :brawo:

Bardzo fajny artykuł Damian. Myślę, że sporo osób uprawiających simracing często zadaje sobie pytanie jak to się ma do prowadzenia prawdziwego auta wyścigowego, ale materiałów jak ten jest jak na lekarstwo. Dla mnie to bardzo wartościowe informacje. Uprawiając simracing od kilku lat moim marzeniem było posiadanie własnego auta sportowego na tor. Kilka miesięcy temu udało mi się je spełnić i też stałem się posiadaczem 318is, ale w wersji E30. Auto przejąłem mocno przygotowane do startów (odchudzone, obspawane, zawieszenie, wydech, hamulce, krótki most i klatka) choć nie kompletne (np brak szpery, konkurencyjnych opon itp). Zaczynając nim jeździć po torze na Rakietowej, zdałem sobie sprawę, że moje odruchy z symulatorów doskonale przekładają się na jazdę na żywo. Nie raz wyciągałem auto z poślizgu odruchowo i trzymałem je na limicie właśnie odruchowo. To niesamowite wrażenie, kiedy wsiadasz do wyścigówki pierwszy raz i czujesz, że umiejętności nabyte wirtualnie działają ma żywo. Pierwszy raz wsiadłem do RWD i jechałem na limicie, kontrując jakbym już wcześniej to robił.

 

Też pierwszą myślą u mnie było po zakupie, jak zasymulować moje auto w AC. Dostępne tam E30 M3 to jednak nieco inna liga niż 318is. Myślę, że można spróbować podjąć się stworzenia  czegoś pod siebie, trzeba jednak posiadać niezbędną wiedzę w symulacjach, której ja niestety nie mam. Z doświadczenia kolegów, którzy tworzą modele aut do różnych symulatorów dowiedziałem się, że największy wpływ na prowadzenia auta w symulatorze ma model opony. Oczywiście nie jedyny, jednak źle zasymulowana opona może popsuć wszystko dokumentnie.

 

Z rzeczy które poruszyłeś można by jeszcze dodać, że ćwiczenia na symulatorze mogą właśnie oprócz nauki konkretnego toru i np punktów hamowań, dać właściwe odruchy gdy auto zaczyna wymykać się spod kontroli, a to bardzo ważna kwestia, bo chyba nic tak nie boli jak wypadnięcie w realnym świecie poza trasę i uszkodzenie, czy w najlepszym wypadku porysowanie swojego auta ;)

 

Dzięki Damian jeszcze raz za ten artykuł i jeśli znalazł by się ktoś chętny kto przybliżyłby jak zasymulować w AC auta pokroju 318is to chętnie przyjmę każdą wiedzę.

 

Powodzenia na torze i szybkiego rozwoju kariery w motorsporcie!

Gratuluję dotychczasowych sukcesów!

Fajnie że opisałeś swoje odczucia odnośnie tego tematu, nad którym pewnie wielu się zastanawia.

Może kiedyś uda mi się wystartować na torze to porównam swoje odczucia ;)

Fajnie jakby ktoś się podjął takiego zadania i zrobił w AC model BMW ale słabszy od M3, ideałem byłby IS. 

GRA VS RZECZYWISTOŚĆ: porównanie Mazdy MX-5 oczami kierowcy wyścigowego

 

porównanie właściwości jezdnych Mazda MX-5 w realu kontra symulator