Skocz do zawartości

SIMRACE.PL używa cookies. Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące ciasteczek w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.Proszę zapoznać się z Polityka prywatności żeby uzyskać więcej informacji. Jeśli wyrażasz zgodę i nie chcesz więcej tej informacji kliknij przycisk po prawej:    Akceptuje używanie cookies
Witaj na SIMRACE.PL
Fajnie, że do nas trafiłeś. Żeby zobaczyć wszystkie treści musisz posiadać konto.
ZALOGUJ ZAŁÓŻ KONTO
Zdjęcie

Liga ACC Mixed Grid GT3/GT4 #8 Season 2 Imola


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1
Plupi

Plupi

    Zapaleniec

  • Moderatorzy
  • 1329 postów
  • LokalizacjaPrehoryłe

Załączony plik  S2R8.jpg   82,48 KB   3 Ilość pobrań

 



#2
Plupi

Plupi

    Zapaleniec

  • Moderatorzy
  • 1329 postów
  • LokalizacjaPrehoryłe
Drugi sezon Mixed Grid zaczynaliśmy od pierwszej rundy na Nurburgringu w styczniu, a skończyliśmy wczoraj na ósmej, dwugodzinnej rundzie na Imoli, torze znanym oficjalnie jako Autodromo Enzo e Dino Ferrari. Tak się złożyło, że był to obiekt, na którym miałem najmniejsze doświadczenie ze wszystkich w całym sezonie. Od momentu, w którym pojawił się w Assetto Corsie Competizione przejechałem na nim może ze 40 okrążeń w ramach jednego czy dwóch wyścigów w trybie single player i testów. Mój zaufany Bentley wcześniej tego toru nie widział w ogóle. Zapowiadało się wyzwanie.
 
W takich okolicznościach prekwalifikacje zaczęły się ciężko. Masa błędów, Bentley nie bardzo wie co się dzieje, większość okrążeń poza torem i marny wynik po pierwszej sesji, stawiający mnie daleko poza pierwszą dwudziestką. Druga sesja przypadła na ostatnie godziny prekwalifikacji... i zaczęła się podobnie. Ale z okrążenia na okrążenie było coraz lepiej: delta na zielono, szykany w miarę opanowane, przedostatni zakręt po dziesiątkach prób i błędów w miarę opanowany, wystarczy złożyć ładne okrążenie. A z tym ostatnim nie było tak łatwo: zawsze coś musiało pójść nie tak. W końcu jest! Udało się! Urwane w sumie aż 1,4 sekundy, a chwilę później kolejne 0,2 sekundy! Pierwsza poprawka PB wrzuciła mnie do pierwszej dwudziestki, w której ścisk był tak wielki, że te kolejne 0,2 sekundy pozwoliło na przeskoczenie... ośmiu innych kierowców! Było to moje najlepsze okrążenie prekwalifikacyjne w całym sezonie. Ostatecznie miejsce 12 na 33 zakwalifikowanych i 44 kierowców GT3 w ogóle, serwer Pro. Pierwsza dwudziestka zmieściła się w przedziale zaledwie 0,729 sekundy, a w pierwszej sekundzie zmieściło się w sumie aż 26 zawodników. GT4 wykruszyły się jeszcze bardziej, niż poprzednio: tylko 20 zakwalifikowanych.
 
Na nocnych treningach ciemno i rześko: tylko 6 stopni Celsjusza. Ciśnienie ogumienia wyregulowane, Bentley z pełnym bakiem paliwa przegoniony, można jechać wyścig. Na kwalifikacjach w porannych ciemnościach nie było wcale lepiej: chyba z 7 stopni Celsjusza. Skleiłem jakieś tam okrążenie i uplasowałem się na P14 na dziewiętnaście samochodów w grupie GT3. Jednego kierowcy brakowało, w grupie GT4 też ktoś się wykruszył i w ogóle nie pojawił na torze. Na pierwszy, wydłużony stint planowałem jechać ze 110 litrami paliwa, aby wyjeździć opony do końca i na drugim stincie nieco lżejszym samochodem nieco mniej nadwyrężyć ogumienie i mieć teoretycznie lepsze tempo.
 
Kilka minut po piątej rano. Hamulce rozgrzane, opony zimne, ale przynajmniej złapały znośne ciśnienie. Jedziemy! Za Traguardo kurz, kotłuje się! Bokiem w piachu sunie jakieś obrócone AMG. Awansuję na miejsce 13 czy nawet 11, gdzieś po boku stan trawy sprawdza jakieś Ferrari, gdzie indziej kurzy się za kimś innym. Kolejne zakręty jedziemy bok w bok z Audi, ale na wyjściu z Tosa tracę dwie pozycje po tym, jak wyprzedza mnie również Ferrari podpięte pod Audi. Jestem 13. Przed końcem pierwszego okrążenia wszyscy się grzecznie ustawili gęsiego. Pozostaje trzymać tempo. I trzymam.
 
Drugie okrążenia. Na szykanie Variante Alta dochodzi do kontaktu między Ferrari i Audi dwa miejsca przede mną. Ferrari jedzie dalej, Audi odskakuje na bok, a inne Ferrari jadące za nimi daje się złapać w pole grawitacyjne rozrabiających rywali i też sunie poza torem. Gazu! Wyprzedzam Audi i Ferrari, które lecą przez poprzeczne krawężniki i wskakuję na miejsce 11. To chyba trochę za wysoko jak na moje umiejętności, ale zobaczymy co będzie dalej. Ciśniemy!
 
Samochody za mną zbliżają się co kilka okrążeń, ale walka między nimi wygląda na tyle zaciętą, że co kilka okrążeń tracą wypracowany czas i w sumie nie muszę się nimi martwić. Rywali mam ciągle 1-3 sekundy za sobą, a przed sobą mam wolniejsze Ferrari, które zaczyna mi podcinać skrzydła. Niestety nie jest na tyle wolne, abym mógł gdzieś wypracować pozycję do ataku. Na dziewiątym okrążeniu pojawiają się pierwsze GT4, które są wyraźnie po stronie Ferrari przede mną. Tracę cenny czas, rywal ucieka. Co chwilę pojawiają się gdzieś żółte flagi, widocznie GT3 ponownie okładają GT4 bez krępacji. Okrążenie dziesiąte: duży błąd na hamowaniu do szykany Alta! Aby nie wpakować się w tyłek w Ferrari przede mną uciekam trawą po lewej, daleko od szykany. Mimo takiego amatorskiego ruchu tracę tylko dwie pozycje. Jestem 13. Okrążenie później na Tamburello z pomocą GT4 i uderzenia wypychającego mnie prawie w piach wyprzedza mnie jakieś AMG. Spadam na miejsce 14. Niedługo później ktoś morduje na szykanie Bentley'a dwie pozycje przede mną. Za Altą wskakuję z powrotem na miejsce 13.
 
Na osiemnastym okrążeniu jestem ponownie tuż za znajomym Ferrari. Jak by je tu wyprzedzić? Cały czas jestem szybszy, ale nie na tyle szybszy, aby zaatakować i wyprzedzić. A przez to jestem wolniejszy. Utknąłem. Później ponownie rozdzielają nas GT4, z których wiele w trakcie całego wyścigu w panice robiło niespodziewane manewry, a niektóre wręcz zajeżdżały drogę ryzykując własnym życiem i zdrowiem i zdrowiem GT3. Ech. Okrążenie 25: pierwsze ostrzeżenie za cięcie toru. Jestem ponownie tuż za Ferrari, ale nie ma jak wyprzedzić. Okrążenie 27: drugie ostrzeżenie za cięcie toru, ups, frustracja najwyraźniej wzrasta. Po drodze wielokrotnie zdublowane GT4, dogorywające na trawie GT3 i inne cuda. Okrążenie 32: Ferrari przede mną leci poza tor na Traguardo! Jestem daleko, ale może to ten moment? Za Tamburello mam rywala pędzącego z powrotem na tor tuż pod barierkami po prawej. Włoska torpeda wraca na tor po locie przez trawę tuż obok mnie przed Villeneuve. Wyprzedzam! Jestem 12. Zaczynam się powoli oddalać. Uff!
 
Mamy za sobą pierwszą godzinę: zaczynają się regularne pit stopy. Ale nie u mnie. Zgodnie z planem mój pierwszy stint będzie dłuższy. Dłuższy na tyle, że na swój pit stop zjeżdżam na 52 minuty przed końcem... z pozycji lidera. Wracam na tor. Znajome Ferrari jest tuż, tuż za mną! Zatankowany Bentley na zimnym ogumieniu sprawia, że ledwo bronię pozycję 12. Tempo wraca dopiero po dwóch ciężkich okrążeniach, po których zaczynam się mozolnie oddalać. Ciśniemy! Okrążenie 44: trzecie ostrzeżenie za cięcie toru! No to ładnie, trzeba się teraz pilnować. Do końca jeszcze ponad 42 minuty, mnóstwo czasu aby zapracować na karę.
 
Koniec okrążenia 44: w pitach pojawia się jakieś GT3 przede mną z karą przejazdu przez aleję serwisową... które od razu ulatnia się z serwera. Jestem 11. Okrążenie 50: kolejne GT3, które było wyżej, siedzi w alei serwisowej. Jestem 10! Bentley trzyma równe tempo. Ferrari za mną jest ciągle blisko, ale nie wygląda na zagrożenie. Pozostali rywale są daleko za mną. Nieźle! Okrążenie 53, żółte flagi za Tosa. Na wierzchołku zakrętu prosto przed maskę w poprzek toru wyjeżdża mi zdublowane AMG klasy GT3! Potężne uderzenie! Wyprzedza mnie Ferrari, spadam na miejsce 12, a potem jest już tylko gorzej...
 
Na tym wypadku właściwie wyścig się dla mnie zakończył. Rozbity przód sprawił, że przednia oś zupełnie straciła docisk, przednie ogumienie bez docisku straciło ciśnienie i temperaturę i miejscami tak latałem, że ostatnie dwadzieścia pięć minut było walką o życie. Traciłem po 3-4 sekundy na okrążenie i tylko kwestią czasu było aż dogonią i wyprzedzą mnie inni. Na Traguardo na kolejnym okrążeniu to samo AMG zderzyło się z Ferrari przede mną, które wyprzedziłem na chwilę i wróciłem na miejsce 11. Ale już do końca wyścigu nie miałem czym jechać i czym się bronić. Zjechać na naprawy czy próbować coś jeszcze wykrzesać z Bentley'a, który nie ma ochoty wchodzić w żaden zakręt? Na naprawach stracę jeszcze więcej czasu, więc nie zjeżdżam, ale to i tak jest już bez znaczenia. Spadam wkrótce na miejsce dwunaste, trzynaste, czternaste... Niżej już spaść nie mogę, bo kolejne i ostatnie GT3 w stawce, które trzyma się tuż za mną i pewnie chciałoby wyprzedzić, jest zdublowane ze stratą aż trzech okrążeń.
 
To mógł być najlepszy wyścig i wynik w sezonie. Do mety dojeżdżam na pozycji 14, co oznacza, że tracę kilka miejsc nie tylko w całym wyścigu, ale również w klasyfikacji generalnej całego sezonu. W generalce GT3 obejmującej 119 kierowców wyprzedza mnie kilkoma punktami dwóch rywali, których kończąc wyścig na P10 miałbym ciągle za sobą. Póki co zajmuję miejsce 13 w tabeli końcowej, być może jakieś kary coś jeszcze zmienią (u mnie czyste konto). Ech, a miało być tak pięknie...
 
W całym sezonie udało mi się wystartować w każdej z ośmiu rund, cztery razy na serwerze Semipro i cztery razy na serwerze Pro. Najsłabszym występem był chyba wyścig na Zolder na serwerze Pro, w którym zostałem skasowany tyle razy, że nie zliczę i dojechałem do mety byle dojechać. Najlepszym? Chyba Spa-Francorchamps na serwerze Semipro, gdzie dzięki sumiennemu oszczędzaniu paliwa udało się po jednym pit stopie awansować z miejsca 9 na miejsce 3... i przejechać po 144 minutach ścigania linię mety 1,3 sekundy za P2 i 0,5 sekundy przed P4! Interesujący był również deszczowy Nurburgring na otwarcie sezonu, gdzie mimo dwóch dużych wizyt poza torem udało mi się dojechać na miejscu 2. Rozczarowaniem był Bathurst na Semipro, gdzie mimo zdobycia najszybszego okrążenia i pole position zająłem "tylko" miejsce 2. Na Zandvoort na serwerze Pro, gdzie zaliczyłem najlepszy wynik sezonu, aby awansować z miejsca 20 na 10 właściwie nie zrobiłem nic... poza dojechaniem do mety bez incydentów, więc bez większych emocji. Ogólnie za cały sezon - ale to było dobre!
 
Dziękuję organizatorom, rywalom i napastowanym GT4 za zabawę i do zobaczenia gdzieś w przyszłości!
 
 
ACCMG2.png





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych